Mandat, czyli podatek od używania dróg
Na oddanej w czerwcu autostradzie między Łodzią a Warszawą jest taki dwudziestokilometrowy odcinek, którym można jechać nie więcej niż 70 km/h.
- Tanie paliwo? Zobacz, jak wytropić benzynę za grosze
- Niemcy ratują sytuację w Polsce. Sprawa jest dość śliska
- Państwo zaczyna wielkie polowanie na kierowców. Chce ich pieniędzy
- Policja może ci zabrać nawigację. Sprawdź za co
- Jak nie stracić na częściach samochodowych?
- Po Euro 2012 wychodzą na jaw fuszerki
- Prosta recepta na bolączki
Pogoda
POLSKA
Środa 2013-05-22

temp. min 1°C max. 20°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Skrzyżowań tam nie ma, asfalt równy jak w krajach bardziej doświadczonych w asfaltowaniu niż nasz, a mimo to ograniczenie. Podobno nie zdążyli położyć tam jakiejś warstwy, więc jest niebezpiecznie. Czy bardziej niebezpiecznie niż na przeoranych koleinami trasach, gdzie można jeździć szybciej, nie sądzę, ale znaki stoją. Korzystam z tej drogi często, samochody suną sznurem ze stałą prędkością (120 km/h), więc dla policji – żniwa.
Każdy kierowca zna dziesiątki takich punktów. Czasami tam zwalnia, częściej nie, licząc, że mu się upiecze, i klnie – pod nosem lub głośno. Bo ustroje się zmieniają, obywatele bogacą (bądź biednieją), a państwo jak robiło nas w trąbę, tak robi. Powiedźmy to w końcu głośno – nie o bezpieczeństwo na drogach tu chodzi, a o pieniądze. W 2006 r. do budżetu państwa wpłynęło z mandatów 500 mln zł. W tym ma to być 1,24 mld. 150 proc. więcej! Kilkaset fotoradarów na drogach, drogówka za każdym krzakiem, nieoznakowane radiowozy na drogach, w bliskiej przyszłości odcinkowy pomiar prędkości, i co? Jest bezpieczniej? No nie. Przecież gdyby było, rzadziej łamalibyśmy przepisy, a tym samym płacili mniej mandatów. A płacimy więcej.
Tu herezję ogłoszę: a jeśli ta metoda nie działa? Wiem, trudno to sobie wyobrazić, ale trzeba wyciągać wnioski z faktów. Wzrost stawek i kolejne narzędzia kontroli nie poprawiły bezpieczeństwa na drogach, w 2011 r. liczba wzrosła w stosunku do roku 2010. Pomogły jedynie budżetowi. Dziś mandaty to swego rodzaju podatki od używania dróg. Jeździsz, więc płacisz. Średnio 124 zł rocznie na głowę. A o bezpieczeństwo zadbaj sam – jeżdżąc spokojniej.
























~zosienka2012-07-25 11:55
Jak jest w całym powiecie kilometr prostej drogi i z chodnikiem i zabudową luźną odsunętą od drogi to "na bank" teren zabudowany i fotoradar albo policja za krzekiem. Zielona wyspa nie ma co, tylko że ta zieleń to w głowach urzędników.
~Zolnierz AK-2012-07-20 15:06
NIEMA SIE CO DZIWIC--- DO OKRADANIA NARODU PO- POTRAFI ;; Zadna Ustawa- nie jest dla narodu - A DLA ZLOBU I KORYTA - ZLODZIERJI I z PO- PSL - I PO- krewnych - swoloczy.// BOGATYCH,. Pieniadze z mandatow -- beda na --= Kontach prywatnych karteli - czyli tz;;FIRM NIEWIDEK- - to PO- trai GRAD ; BIELECK I TYSIAC - INNYCH -- z Zorganizowanej Bandy - PO // TO ZLODZIEJE - I AFEEEEEE- RZYSCI - NIERZAD ? BURDEL - JEST UCZCIWSZY - OD RZADU -- TUSKA ?
~POL1242012-07-18 23:18
Paliwo drogie ,ludzie mniej jeżdżą ,samochody oszczędniejsze, kryzys mniej paliwa się sprzedaje---mniejsze wpływy do budżetu z akcyzy i podatku--więc RZĄD popiera korki/większe spalanie/i fotoradary---SPRYTNE CO???
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!