Jeśli chodzi o samą inicjatywę, jest ona kompletnie niedorzeczna. Nie rozumiem w ogóle terminologii, co to jest pozaparlamentarny rząd? Przeżyłem kilkadziesiąt lat w pozaparlamentarnych rządach za komuny i nie chcę powrotu do tego. Nie rozumiem, w jaki sposób on ma być pozaparlamentarny; nawet jeśli w wielu krajach są rządy mniejszościowe, to one się opierają na tym, że jest jakiś neutralny, sensowny kandydat, który próbuje w różnych sprawach zbierać większość.

To, co w tym krótkim expose uczynił pan Piotr Gliński, w ogóle temu przeczy. On już obraził nie tylko premiera, ale i całą koalicję rządzącą do tej pory, i już nie ma tych dwustu trzydziestu kilku głosów, które byłyby potrzebne do tego, żeby rządzić. (Gliński-PAP) wykazał się politycznym analfabetyzmem dosyć dużego kalibru.

Po to miał być neutralny człowiek z zewnątrz, miał nie zajmować stanowiska politycznego, a miał zająć stanowisko merytoryczne. Niestety, tak się nie stało.

Piotr Gliński jest znanym socjologiem, pisze ciekawe prace, natomiast, o ile ja się nie mylę, to nigdy nie zarządzał większym niż pięcioosobowym zespołem (...). Co nie znaczy, że tej buławy nie nosi gdzieś tam w kieszeni, ale nic mi o tym nie wiadomo.

To wszystko to jest jakiś dowcip, to wszystko wygląda niepoważnie. (...) Wysunięto kandydata, bo pewnie trzech innych odmówiło ze względu na to, że widzi, że to jest po prostu nierealne.