W niedzielę 22. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na co będziecie zbierać w tym roku?

Na szpitalne odziały ratunkowe. Chodzi o szybką diagnostykę dziecka, które trafi tam nie tylko po wypadku komunikacyjnym, lecz także po oparzeniach czy pobiciach. Dobrze skonstruowany oddział gwarantuje, że w kilka minut dziecko trafi w odpowiednie miejsce: na intensywną terapię, stół zabiegowy czy na obserwację. Będziemy zbierali także pieniądze dla oddziałów geriatrycznych.

Na to zbieraliście rok temu.

Kontynuujemy. Właśnie w zeszłym roku tak dobrze wyszedł nam pierwszy finał poświęcony seniorom. Kupiliśmy 2300 urządzeń. Po 25 latach nowej Polski zbudowaliśmy standard w opiece geriatrycznej, którego powinniśmy się trzymać. Pieniądze z zeszłego roku poszły pod dobry adres, a teraz będziemy cisnęli, by powstało kilka kolejnych oddziałów geriatrycznych. My je wyposażymy, ale niech ktoś je tylko stworzy, podpisze kontrakt z NFZ.

Skąd bierzecie pomysły na kolejne finały?

Z obserwacji tego, co się dzieje w Polsce. Z tego, co mówią konsultanci medyczni, z artykułów dziennikarzy, z tego, co widzimy sami. Były finały, które opierały się na e-mailach od rodziców, którzy sugerowali, czym się warto zająć. Konsultacja jest bardzo szeroka, potem przymierzamy się, kogo obejmiemy naszym działaniem. Czy ludzie w małej wiosce, którzy dają na orkiestrę, będą mogli odczuć, że ten datek w jakiś sposób wraca. Wraca, bo trafia do pobliskiego szpitala. To decyzje podejmowane co roku, nie mamy planu na najbliższe 10 lat. Dlatego robimy powtórkę z geriatrii, bo zbiórka rok temu świetnie wyszła. Gdyby finał w 2013 r. wyszedł słabo, to być może powiedzielibyśmy: nie warto, bo to nie trafia.

Do tej pory zebraliście ponad pół miliarda złotych, w zeszłym roku było to ponad 50 mln zł. Czy w tym będzie więcej?

Boimy się na ten temat mówić, bo to zawsze ryzyko. Jak sportowcy jadą na olimpiadę, to się spodziewają, że będą medale. Forma jest dobra, ludzie chcą grać z nami. Widać ducha w narodzie, ale równie dobrze ludzie mogą mieć mniej w kieszeni. Jesteśmy przygotowani na wszystko. Wolę powiedzieć, że planując finał, przygotowujemy się do takich pieniędzy, jakie zebraliśmy w zeszłym roku. Jak zbierzemy dwa razy mniej, to będziemy niespokojni, czemu tak mało. A jak zbierzemy milion mniej, to co, mamy zwinąć biznes, bo ktoś powie: zebrali mniej? To nie suma tworzy Orkiestrę. Dla tych, którzy nie lubią Orkiestry, zebranie złotówki mniej to będzie walenie w duży i gruby dzwon. Ale my robimy swoje.

Przeciwnicy Orkiestry są coraz głośniejsi. Organizują się w grupy pod hasłem: "Nie płacę Orkiestrze" czy "Nie płacę Owsiakowi", jest akcja "odwrócone serduszko".

Pierwszy raz o tym słyszę. Mówisz mi o nowych rzeczach. Nad tym się wcale nie pochylamy.

To może sygnalizować, że formuła Orkiestry się kończy?

U kogo się kończy? Kogo o to pytasz, mnie? Nie, ta formuła się nie kończy.

A może potrzebuje jakiejś zmiany?

Nie potrzebuje.

To jak się odnosisz do krytyki Orkiestry? Co powiesz tym, którzy cię krytykują?

Nic im nie powiem. Nie chcę nic im mówić, bo co mam powiedzieć. My gramy z tymi, którzy chcą z nami grać. Ci, którzy nie chcą, niech nie przeszkadzają. To wszystko.

Ale sam mówiłeś na konferencji zapowiadającej finał, że stroją focha.

Powiedziałem i koniec. Będziemy na to marnować czas, nie ma po co. Ja muszę przygotować się do finału z tymi ludźmi, którzy chcą grać. Na szczęście nie jest to obowiązkowe. Na szczęście.

A czy Orkiestra nie pełni funkcji uspokajacza sumienia? Wydatki na służbę zdrowia są za niskie, ale ludzie wrzucą datki, politycy przypną sobie serduszka i wszystko będzie OK.

No może tak i co z tego. I co z tego? Masz do tego jakiś komentarz?

Ale ja pytam ciebie?

Każdy może wrzucać pieniądze, jak chce. Ja wrzucam pieniądze, bo mam więcej niż inni, więc się chętnie nimi dzielę. Jak chcesz wrzucić pieniądze, by uspokoić sumienie, ja nie mam nic do tego i to wszystko.