MICHAŁ POTOCKI: Czy widzi pan szansę powrotu Ukrainy do pokojowych metod rozstrzygania konfliktów?

ANDRIJ SADOWY: Zrobię wszystko, co możliwe i niemożliwe, żeby do tego doprowadzić. Życie ludzkie jest wartością nadrzędną. Dlatego wszyscy politycy i urzędnicy powinni sobie przypomnieć, że przysięgali lojalność wobec narodu ukraińskiego. Powinni też pamiętać o odpowiedzialności wobec Boga i zrobić to, co trzeba, by na Ukrainie nie doszło już do rozlewu krwi. Taka szansa zawsze istnieje.

Pan należy do merów najaktywniej wspierających antyrządowe protesty. Czym to wsparcie się przejawia?

Bez Lwowa nie byłoby Kijowa i nie byłoby Ukrainy. Powiedziałbym, że nie ma we Lwowie rodziny, której przedstawiciele nie byliby na Majdanie Nezałeżnosti. A skoro wielu mężczyzn pojechało na Majdan, ich żony muszą mieć zapewnione dostawy wody, działający transport publiczny. Moim najważniejszym zadaniem jest więc zapewnienie normalnego funkcjonowania miasta, a także zabezpieczanie go przed prowokacjami. Powinniśmy wznieść się na najwyższy poziom samoorganizacji i samodyscypliny. Poza tym miejskie szpitale przyjmują chorych i rannych z Kijowa.

Wielu takich ludzi wraca do zdrowia we Lwowie?

Wielu ich przyjechało, wciąż przyjeżdża. O liczbach nie chciałbym mówić, ponieważ na dziś najważniejsze jest ich bezpieczeństwo. Jak pan wie, Jurij Werbycki, którego pochowaliśmy 24 stycznia, został porwany właśnie ze szpitala w Kijowie, po czym skatowano go i zabito. Musimy zadbać, by potrzebujący, którzy trafiają pod opiekę lwowskich lekarzy, nie tylko wracali do zdrowia, ale i by ich bezpieczeństwo było zagwarantowane.

Jako mer Lwowa był pan na pogrzebie Jurija Werbyckiego. Jak dużo ludzi przyszło?

Bardzo dużo. Pożegnanie odbyło się w cerkwi w jednej z sypialnianych dzielnic Lwowa. Długie kolejki ludzi, którzy przyszli pożegnać pana Jurija. Pochowano go w kwaterze honorowych pochówków Cmentarza Łyczakowskiego. Tutaj także przyszło mnóstwo ludzi. To wielki ból dla naszej społeczności, pan Jurij był bardzo otwartym, spokojnym człowiekiem. A zabili go za to, że nie chciał być niewolnikiem. Oddał życie za to, by inni Ukraińcy nimi nie byli.

Czy utrzymuje pan kontakty z dowódcami lwowskiej milicji, w tym Berkutu? Przekonujecie ich, by nie dali się wykorzystać do tłumienia stołecznych protestów?

Oczywiście, mam stały kontakt z tymi dowódcami. Zapewniają mnie, że ani Berkut, ani wojska wewnętrzne nie będą opuszczać Lwowa. Fizycznie zresztą byłoby to niemożliwe, ponieważ jednostka wojsk wewnętrznych jest zablokowana przez mieszkańców. Zresztą wojskowi nie mają nic przeciwko, oni nie chcą walczyć z narodem.

Jak pan podchodzi o szturmowania budynków administracji obwodowych przez ludzi? Większość siedzib odpowiedników polskich wojewodów na zachodniej i środkowej Ukrainie została opanowana przez manifestantów.

Nie chciałbym komentować sytuacji w innych obwodach, ale we Lwowie sama rada obwodowa zadecydowała, że ten budynek będzie służył mieszkańcom jako miejsce, gdzie można się ogrzać. Jak pan wie, na Ukrainie mocno się ostatnio ochłodziło.

Większość Polaków popiera protest Ukraińców. Są jednak i takie głosy, które przestrzegają przed wzrostem znaczenia nacjonalistów ze Swobody czy Sektora Prawicowego.

Proponuję wszystkim naszym polskim kolegom popierać Ukrainę. Partie i politycy się zmieniają, ale Ukraińcy pozostają. My na zawsze będziemy waszymi sąsiadami, będziemy bratnim narodem. I dzisiaj chciałbym przede wszystkim podziękować wszystkim obywatelom Polski, którzy kibicują narodowi ukraińskiemu. Zgadzam się z tezą, że nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. I na odwrót. Razem zwyciężymy.

Czy sytuacja na Ukrainie może prowadzić do odrodzenia galicyjskiego separatyzmu?

Nie, Ukraina jest państwem unitarnym i wszyscy Ukraińcy powinni zrobić wszystko, by nasz kraj był silny. Za to nasi przodkowie przelewali krew.

Czyli nie pociąga pana wizja państwa galicyjskiego, mniejszego, ale za to proeuropejskiego i wolnego od Partii Regionów?

U nas nie ma sprzeczności między Ukraińcami. Sprzeczności dotyczą niechęci bycia niewolnikami. Niektórzy chcieliby, by Ukraińcy byli niewolnikami, którzy mieliby na nich pracować za półdarmo i milczeć. Ale to się nie uda. Ukraińcy są wolnymi ludźmi. I nasze państwo również uczynimy wolnym.