Incydent na lotnisku we Frankfurcie na pewno zaszkodzi Jackowi Protasiewiczowi - ocenia politolog Błażej Poboży z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego i bliski współpracownik Donalda Tuska, według niemieckich mediów, pijany awanturował się z celnikami. Z kolei sam Protasiewicz mówił, że to pracujący na lotnisku doprowadzili do spięcia.

Tego typu wpadki politykom absolutnie nie powinny się zdarzać - podkreśla dr Poboży przypominając, że to nie pierwszy taki incydent, który zdarza się politykowi Platformy Obywatelskiej. To musi być jakaś słabość do niemieckich linii lotniczych lub niemieckich lotnisk. W wymiarze wizerunkowym to jest poważna katastrofa - ocenia politolog.

Według doktora Pobożego, ucierpi też na tym cała Platforma Obywatelska. Mamy bardzo efektowną inaugurację kampanii do Europarlamentu w wykonaniu personalnie Jacka Protasiewicza, a organizacyjnie Platformy Obywatelskiej, bo sprawa bez wątpienia będzie rzutowała na całą formację - podkreśla politolog. Incydent jest o tyle poważny, że dotyczy wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego i jednego z ważniejszych polityków Platformy Obywatelskiej - dodaje doktor Poboży. To czyni tę sprawę, niestety, sprawą chociaż o charakterze drobnych ale ogólnoeuropejską, tym bardzie, że - już sobie wyobrażam - zostanie do tego dobudowana jakaś antyniemiecka fobia - tłumaczy politolog.