Rosja drogo zapłaci za Krym, jeśli znikną zagraniczne inwestycje i zatrzyma się jej wzrost gospodarczy. Wyroki rynku mogą być dużo groźniejsze niż "bezzębne sankcje" - pisze komentator ekonomiczny sztokholmskiego dziennika "Dagens Nyheter".

Wprawdzie problemy gospodarcze nie są dla Putina najważniejsze, ale długotrwała stagnacje ekonomiczna będzie podkopywać jego pozycję. W przyszłości zamiast zwycięzcy może stać się przegranym - kończy swą analizę szwedzki publicysta.