Dopytywany o aktualną sytuację w innych regionach Ukrainy, opowiada, że na wschodzie kraju sytuacja jest specyficzna, bo tam żyją ludzie, którzy nie są częścią ani narodu ukraińskiego, ani rosyjskiego. Należą do narodu sowieckiego.

- Do Donbasu przyjeżdżają kamazy wyładowane bronią. Ci, którzy stoją z pistoletem maszynowym, dostają 500 dolarów dziennie, a z rosyjska flagą - 50 dolarów. To w warunkach ukraińskich bardzo dużo pieniędzy - opowiada polityk w Rp.pl.

Zdaniem Łucenko, gdyby nie było rewolucji na Majdanie, Rosja przejęłaby nie tylko Krym, ale całą Ukrainę. Jak dodaje, iskrą, która zapaliła tę rewolucję, było przekonanie ludzi, że ktoś w Europie na nas czeka; było wylansowane przez Polskę Partnerstwo Wschodnie.

- Putin o tej roli Polski doskonale wie. I wam tego nie daruje - kwituje ukraiński polityk.