W tej sprawie porozumieli się dziś ambasadorowie 28 krajów.

Profesor Stanisław Gomułka ocenił, że sankcje mają głównie na celu wywarcie presji na Rosję, aby w ciągu najbliższych miesięcy zachowywała się pokojowo w stosunku do Ukrainy.

Główny ekonomista Business Center Club w rozmowie z Polskim Radiem 24 tłumaczył, że wpłyną one także na dostępność do środków finansowych rosyjskich oligarchów oraz naruszą wiarygodność Moskwy. Jak zaznaczał profesor Gomułka, dla Rosji będzie to bardzo kosztowne.

Decyzja o sankcjach gospodarczych ma być opublikowana do końca lipca w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej i ma wejść w życie 24 godziny później. 

Wspólnota długo zwlekała ze stanowczymi decyzjami, ograniczała się tylko do nakładania sankcji dyplomatycznych i zakazywała kolejnym osobom wjazdu na swój teren i zamrażała ich aktywa finansowe. Ale nawet w tym brakowało jej odwagi, bo na czarną, unijną listę nie trafiali kluczowi wojskowi i politycy, ale drugi garnitur.

Sytuacja zmieniła się po katastrofie malezyjskiego samolotu. Zdecydowano o wpisaniu na czarną listę najbliższych współpracowników Władimira Putina - publikacja listy jutro po południu i ruszyły prace nad sankcjami gospodarczymi.

Komisja Europejska szybko przygotowała propozycje tychże sankcji, później projekt zmiany przepisów, by umożliwić ich wprowadzenie, a dziś unijni ambasadorowie porozumieli się w tej sprawie.