Sama wypowiedź prezydenta miała pierwotnie być transmitowana przez rosyjską telewizję, potem transmisję odwołano, a samo przemówienie miało miejsce parę godzin później niż planowano.

Jak mówi Maria Przełomiec, wieloletnia dziennikarka telewizyjnego Studia Wschód, zamieszanie dotyczące przemówienia może wskazywać na jego związek z rosyjskim konwojem humanitarnym. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Rosyjski konwój już przy granicy. Separatyści go wpuszczą?>>>>

Nie wyklucza, że to przemówienie było obliczone na to, że konwój dotrze do tej pory na Ukrainę, i będzie można ogłosić jego sukces. Bez względu na to czy pomoc obejmie nawet tych, którzy strzelają do separatystów, czy tylko samych bojowników. Sukcesu jak dotąd jednak nie ma.

W trakcie samego przemówienia Władimir Putin mówił między innymi o otwarciu Rosji na świat, a także o tym, że jego kraj dołożył wszelkich starań, by powstrzymać rozlew krwi na Ukrainie. Dziennikarka dość krytycznie ocenia merytoryczny aspekt wypowiedzi prezydenta.

Czysta propaganda, ale to jest to co Putin robi od dłuższego czasu - każda jego wypowiedź jest po prostu czystą propagandą, poczynając od konferencji prasowej, którą zorganizował na zakończenie szczytu BRICS w Brazylii, a kończąc na dzisiejszym przemówieniu na Krymie - mówi dziennikarka.

Kolumna rosyjskich ciężarówek pierwotnie jechała w stronę części granicy kontrolowanej przez Ukrainę, ale potem zmieniono jej trasę, co wydłużyło przejazd. Obecnie biały konwój znajduje się na granicy obok sektora kontrolowanego przez separatystów.

Władimir Putin od środy odbywa na Krymie dwudniową wizytę. Swoje przemówienie wygłosił w trakcie spotkania z deputowanymi do Dumy Państwowej, czyli izby niższej parlamentu Rosji.