Ukraina oczekuje do Unii Europejskiej i NATO pomocy w doposażeniu armii. Trzeba rozważyć jakie cele ma Polska i z jakimi konsekwencjami powinna się liczyć w wypadku dostawy broni dla ukraińskiej armii - powiedział doktor Andrzej Szeptycki, politolog z Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem gościa Polskiego Radia 24, decydując się na czynną pomoc, trzeba pamiętać o bezpieczeństwie Polski, prestiżu międzynarodowym oraz aspektach ekonomicznych.

Jak podkreślił doktor Szeptycki, dostarczanie broni Ukrainie, o ile nie będzie miało charakteru symbolicznego zaowocuje ze strony rosyjskiej zwiększonym zaangażowaniem i eskalacją działań.

Zdaniem Janusza Onyszkiewicz, byłego ministra obrony narodowej, armia ukraińska ma broń, choć nie wiadomo w jakim stanie. "Na Ukrainie jest dużo broni, będącej pozostałością po czasach radzieckich. Ta broń jest zapuszczona ponieważ nie była konserwowana. Z 10 czołgów, choć częściowo rozgrabionych, jeden można złożyć - podkreślił.Jak zauważył Onyszkiewicz, armia ukraińska została w sposób całkowicie świadomy osłabiona.

Istotne znaczenie ma pomoc dowódcza i szkoleniowa - powiedział Artur Kacprzyk, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Chodzi o reformę systemu dowodzenia i systemu komunikacji. Zdaniem Kacprzyka, dostawy broni wspomogą Ukraińców i wzmocnią ich w stosunku do Rosjan, ale same w sobie niczego nie rozwiążą.

Zdaniem doktora Szeptyckiego, pomoc dla Ukrainy powinna uwzględniać zarówno uzupełnienie niektórych elementów uzbrojenia, pomoc w zaopatrzeniu medycznym oraz dostarczeniu ciepłej odzieży przed nadchodzącą zimą. Trzeba również pamiętać o pomocy doradczej i szkoleniach specjalistycznych dla dowódców i żołnierzy obsługujących specjalistyczny sprzęt wojskowy - podkreślili zgodnie goście debaty Polskiego Radia 24.