Dziennikarka "Faktów" w komentarzu dla "Gazety Wyborczej" postuluje wybudowanie pomników Tadeuszowi Mazowieckiemu i Lechowi Kaczyńskiemu. Wychodząc od przykładu pomnika Amy Winehouse, zmarłej brytyjskiej artystki, znanej z kontrowersyjnego stylu życia Kolenda-Zaleska przekonuje, że pomnik stawia się osobom, "które coś znaczyły, które wywarły na nas wpływ i o których chcemy pamiętać, bo są świadectwem pewnej epoki".

Żal i szok po jej odejściu są także porównywalne z żalem i szokiem po odejściu prezydenta i byłego premiera - pisze dziennikarka, porównując artystkę do Mazowieckiego i Kaczyńskiego. -  Tak, takie porównanie wydaje się ryzykowne. Ale uczucia i pamięć nie są zarezerwowane tylko dla jednego typu ludzi - broni się przed zarzutami.

Dziennikarka boleje nad faktem, że do tej pory obaj politycy nie doczekali się pomników w Warszawie.

- Może teraz w kampanii samorządowej wszystkie partie powinny się umówić, że po wyborach jedną z pierwszych decyzji nowo wybranych władz będzie właśnie decyzja o budowie tych dwóch pomników. Chyba naprawdę nikomu nic się nie stanie, jeśli Lech Kaczyński będzie stał w pobliżu Pałacu Prezydenckiego, a Tadeusz Mazowiecki będzie czuwał nad kancelarią premiera - pisze na koniec Kolenda-Zaleska.