Tomasz Terlikowski mówił Monice Olejnik, że zwierzęta nie tworzą dzieł kultury, nie mają obowiązków i nie wykazują się inteligencją. Słyszała pani o radiu chomików, albo o radiu świnek morskich - mówił katolicki publicysta. Wyjaśnił też, że nie ma mszy dla zwierząt, a właściciele domowych ulubieńców mogą je przynieść do poświęcenia tak, jak święci się przedmioty. Dodał jednak, że ludzie powinni jednak troszczyć się o pupili.

Jak słyszę pana kolegów, prawicowców, którzy wylewają z siebie jad, to wolę mojego psa, Lukę - usłyszał w odpowiedzi od Moniki Olejnik. Dziennikarka pytała też go, czy Terlikowski ma jakieś zwierzęta i czy one kiedyś wyrządziły mu krzywdę. Nic mi nie zrobiły. Lubię zwierzęta, ale to nie oznacza, że mogę powiedzieć, że zwierzęta idą do nieba. Nie idą, albo że mogę powiedzieć, że zwierzęta mają prawa. Nie mają praw - podsumował naczelny TV Republika.

"Ewa Kopacz to antyprzykład roli kobiet w polityce"

Rozmowa zeszła potem na polityczne tematy. Publicysta skrytykował ostatnią kampanię wizerunkową premier Ewy Kopacz. Jest śmiertelnie szkodliwą dla kolejnych kobiet, które chciałyby wejść w politykę - stwierdził. Pokazuje panią premier jako osobę, która potrafi opowiadać wyłącznie o tym w co się ubiera, albo w co się nie ubiera. Czy ją boli nóżka, główka, czy co innego. Z punktu widzenia kobiet, które chcą się zaangażować w politykę, albo mężczyzn i kobiet, którzy chcieliby zagłosować kiedykolwiek na kobietę, to jest antyprzykład - zauważył.

Dlatego też, jak uważa szef TV Republiki, nic gorszego niż Ewa Kopacz nie mogłoby się przydarzyć feministkom i rzeczniczkom uczestnictwa kobiet w polityce.

ZOBACZ TAKŻE: Ewa Kopacz o alkoholu: Uwielbiam słodkie nalewki>>>