Prezydent odniósł się w ten sposób do słów szefa kremlowskiej administracji Siergieja Iwanowa. Mówił on, że Rosja jest gotowa współpracować z zachodnimi partnerami, głównie przy utrzymywaniu bezpieczeństwa na świecie.

Komorowski, komentując te słowa w radiowej "Jedynce", przywołał rosyjską aneksję Krymu, uznawaną przez Polskę za bezprawną. Jak mówił, Siergiej Iwanow zapomniał tylko powiedzieć, czy Rosja się wycofa z Krymu i z Donbasu, i czy zaniecha polityki agresji wobec sąsiadów. Komorowski zastrzegł, że Zachodowi zależy na współpracy z Rosją, ale nie może do tego dojść na proponowanych warunkach, zakładających tolerowanie agresji.

Prezydent przyznał też, że wydarzenia na Ukrainie z punktu widzenia Polski są największym problemem w perspektywie lat. Ocenił, że stanowi to zagrożenie dla ładu europejskiego. Mówił też, że jeśli Ukraina zwiąże się ze światem zachodnim, będzie to oznaczało dla naszego kraju wzrost bezpieczeństwa. Jeśli zwróci się na wschód - przeciwnie.