Być może jednak do takich oczywistości powinniśmy zacząć się przyzwyczajać. I banalne prawdy sobie przypominać. Jak np. taką, że Grecja leży na Bałkanach – w regionie, w którym od wielu miesięcy narasta wiele problemów społecznych, politycznych i ekonomicznych. Grecja sekowała swoich bałkańskich sąsiadów z Macedonii, z góry patrzyła na Albanię. Jeżeli jednak Ateny wypadną ze strefy euro, to możemy mieć do czynienia z kryzysem politycznym, gospodarczym i humanitarnym w skali porównywalnej do tego, co wydarzyło się w latach 90. w Albanii czy byłej Jugosławii.

Warto więc być może powtórzyć sobie to banalne hasło – Grecja leży na Bałkanach i scenariusz bałkański jak najbardziej może się tam zrealizować. Warto mieć tego świadomość i warto, żeby europejscy politycy mieli to w pamięci. Bo to, że Grecja jest częścią świata bałkańskiego, na pewno pamięta Władimir Putin.