Przestrzeń Facooboka czy Twittera jest bardzo publiczna. Niestety, wielu internautów jest przekonanych, że ich prywatne działania widoczne są tylko dla znajomych. Tylko że w serwisach społecznościowych coś, co wydaje się prywatne, często jest publiczne; ustawienia prywatności na FB zmienia naprawdę niewielu internautów. Za światem cyfrowym nie nadążają zmiany w dobrych obyczajach, o przepisach nie wspominając. Stąd rozdwojenie prywatno-publiczne w kanałach socialmediowych. Nie tylko urzędników, ale w ogóle ludzi zawodów publicznego zaufania.

Pijany urzędnik znaleziony na ulicy traci nie tylko pracę, ale i twarz. Urzędnik służby publicznej deklarujący sympatie polityczne na FB czy Twitterze traci opinię osoby bezstronnej. Wybierając karierę urzędniczą, trzeba pamiętać, że w życiu publicznym wolno jakby mniej. A publiczny jest świat kanałów social media, o czym niektórzy chyba nie chcą pamiętać.

Wciąż obserwując zachowanie niektórych internautów, trudno nie zgodzić się z opinią pisarza Stanisława Lema: – Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.