Nowy polski rząd nie zrobi radykalnego zwrotu w polityce europejskiej - uważa analityk London School of Economics, doktor David Cadier. Rozmówca Polskiego Radia przekonuje, że politycy PiS będą działać pragmatycznie. Według niego sferą, w której będą duże różnicę to retoryka. Może na tym ucierpieć wizerunek Polski. Jednak powątpiewa, czy nowa ekipa będzie chciała zepsuć dobry wizerunek, jakim Polska cieszyła się ostatnio w Europie.

Doktor Cadier wskazuje, że mogą nastąpić pewne przesunięcia i zmiany akcentów.Zastrzega jednak, że na poziomie realnej polityki pole manewru Warszawy nie jest zbyt duże. Polska będzie teraz bardziej skora, by nie podążać za modelem francusko-niemieckim. Może spróbuje wzmocnić Wyszehrad albo budować koalicje z państwami w centralnej Europe czy krajami bałtyckimi - prognozuje rozmówca Polskiego Radia.

Zaznacza jednak, że wśród państw tego regionu w wielu kwestiach ciężko wypracować wspólne stanowisko.Jeśli chodzi o Rosję, Polska wolałaby stać koło Francji Niemiec niż Słowacji czy Węgier. Podobnie w sprawach energetycznych' - dodaje David Cadier. Do tej listy dopisuje też kwestię rolnictwa, w której, jak przekonuje, Warszawa i Praga różnią się diametralnie.

A jak zmianę rządu nad Wisłą przyjęli politycy rządzący Wlk. Brytanią? Z pewnością rezultaty zostały tu przyjęte z większym entuzjazmem niż w Niemczech czy w Paryżu - odpowiada dokotr Cadier. Dodaje, że brytyjscy politycy mogą dostrzegać tu pewne pole do porozumienia na przykład w kwestii wspólnej waluty. Tu Wielka Brytania może znaleźć w Warszawie sojusznika. Chodzi o wzmocnienie krajów spoza strefy euro i zapobieżenie dominacji krajów, które posługują się wspólną walutą. Analityk wyraża jednak opinię, że w Niemczech i Francji wspomnienia o poprzednim rządzie PiS są negatywne i nie napawają tamtejszych dyplomatów optymizmem.