Zapytany przez prowadzącego program "Piaskiem po oczach" Konrada Piaseckiego, czy chodzi o Jarosława Kaczyńskiego, nie odpowiedział wprost. - To pan powiedział - odrzekł.

- Nie ustąpię, nie zrzeknę się urzędu prezesa Trybunału - podkreślał prof. Andrzej Rzepliński. - Tu chodzi o status Trybunału i sędziego, w tej sytuacji dymisja byłaby głupotą. Patrzy na mnie całe środowisko sądownicze, gdybym ustąpił, okazałbym się tchórzem - dodał.

Prof. Rzepliński tłumaczył się też z zarzutów o to, że nie reagował, gdy Platforma forsowała przepis umożliwiający wybór dwóch sędziów w miejsce tych, których kadencja kończyła się w grudniu. - Było dla mnie oczywiste, że Sejm poprzedniej kadencji wybierze trzech sędziów, a dwóch - Sejm kolejnej. Nie zapaliła mi się czerwona lampka, że stanie się inaczej. Nie głosowałbym w Sejmie VII kadencji za przepisem przejściowym, który umożliwił wybór pięciu sędziów - odpowiadał prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Prezes Trybunału poinformował również, że TK zajmie się uchwałami PiS o wyborze pięciu sędziów. - Na pewno nie grozi nam paraliż Trybunału Konstytucyjnego od wewnątrz. Pewnie jestem naiwną brunetką, ale nie wierzę, by jakakolwiek władza targnęła się na odrębność Trybunału. Nie wyobrażam sobie tego - podsumował.