- Przede wszystkim konstytucja zobowiązuje go do przyjęcia ślubowania tych sędziów, którzy zostali przez Sejm prawidłowo powołani na sędziów Trybunału Konstytucyjnego - podkreślił prof. Strzembosz w TVN24. Wyliczał, że obecnie Trybunał Konstytucyjny ma 13 sędziów, z czego 10 normalnie funkcjonuje, a pozostali trzej to właśnie ci, od których prezydent nie odebrał ślubowania. Błędem - jego zdaniem - było za to przyjęcie ślubowania od pięciu sędziów wybranych przez Sejm obecnej kadencji. Ale skoro do tego doszło, prof. Strzembosz konieczność znalezienia wyjścia z sytuacji składa na barki Andrzeja Dudy.

Były I Prezes Sądu Najwyższego przyznał, że w pełni rozumie i popiera krok obecnej I Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, która zaskarżyła do TK nowelizacją ustawy o Trybunale autorstwa posłów PiS. - Obowiązkiem Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego jest dbanie o wymiar sprawiedliwości, o jego niezależność jeśli chodzi o sądy i o niezawisłość, jeśli chodzi o sędziów. Wobec tego trudno, żeby prezes Sądu Najwyższego nie interesował się tym, co się dzieje w zakresie Trybunału Konstytucyjnego - podkreślał. Przyznał, że z jego punktu widzenia "czymś zupełnie niezwykłym" jest fakt, że ustawa weszła w życie z dniem ogłoszenia. Nie ma on jednak wątpliwości, że jej zgodność z konstytucją powinna być przez Trybunał badana w starym trybie.

Ułaskawienie jak uznanie winy

Prof. Strzembosz, wiceminister sprawiedliwości w latach 1989-1990, odniósł się również do sprawy ułaskawienia Mariusza Kamińskiego, uznanego winnym i skazanego na bezwzględne więzienie w związku z tzw. aferą gruntową.

- Ułaskawienie kogoś, kto nie jest prawomocnie skazany, pozwalałoby na twierdzenie, że pan prezydent uznał, że pan Kamiński dopuścił się przestępstwa i dlatego trzeba go ułaskawić. Dziwnie to wygląda w opinii międzynarodowej, gdy człowiek, wprawdzie ułaskawiony, ale uznany przez prezydenta za sprawcę przestępstwa, kieruje służbami specjalnymi - podkreślał.