Autorka listu jako przykład sensownej pomocy i wspierania rodzin wielodzietnych wskazuje to, co od lat dzieje się we Wrocławiu.

Pomocą dla nas są darmowe żłobki i przedszkola oraz ułatwienie nam dostępu do tych placówek (poprzez zwiększenie liczby punktów dla rodzin wielodzietnych). Ogromną finansową (odczuwalną) pomocą jest zwolnienie naszych dzieci z płacenia za przejazdy MPK. Dla nas są to bardzo konkretne pieniądze, które zostają w domowym budżecie na inne cele. Pomocą jest także obniżenie cen biletów na wiele atrakcji w mieście (choć akurat tu jest jeszcze dużo do zrobienia) oraz bardzo wiele inicjatyw dla rodzin mających trójkę lub więcej dzieci - pisze kobieta w liście opublikowanym przez "Gazetę Wyborczą".

Wylicza również zmiany, które miały charakter ogólnokrajowy, np. wprowadzenie odpłatności za przedszkole na poziomie 1 zł oraz bezpłatnych zajęć dodatkowych. Podaje konkretne liczby: przed zmianą za każde z trójki dzieci w przedszkolu lub żłobku płaciła 400 zł, po zmianach opłaty ograniczyły się do kosztów obiadów i nie przekraczają 300 zł w sumie.

Kobieta, która przedstawia się jako Wielomatka, przekonuje, że rozdawnictwo pieniędzy nie jest pomocą ani skuteczną, ani sprzyjającą demografii. A zabierając się za pomaganie, radzi prezesowi PiS, by skonsultował się z tymi, "którzy mają doświadczenie w pomaganiu".

Nie przekona mnie nikt, że będą ludzie, których (niepewne) 500 złotych miesięcznie zachęci do zachodzenia w drugą lub trzecią ciąże - konkluduje.