Chodzi o dokumenty, wskazujące na współpracę Wałęsy z SB, które znaleziono w domu wdowy po gen. Kiszczaku.

Ojciec czuje się tak zaszczuty, że nawet rozmawiając ze mną, próbuje się tłumaczyć jakby to robił z obcym człowiekiem - mówi Jarosław Wałęsa, pytany o to, czy w domu rodzinnym rozmawia się na temat przeszłości. - On chce o tym rozmawiać, a ja tłumaczę, że nie musi się tłumaczyć w domu rodzinnym ze swoich decyzji z tamtych dni - dodaje Wałęsa w RMF FM.

Były prezydent powinien był przeprosić? - Ja kategorycznie mówię: nie! Jeżeli on w tamtym momencie podpisuje jakiś świstek tylko po to, żeby wyjść na zewnątrz, żeby być znowu ze swoją rodziną, żeby ochronić swoje życie i zdrowie, no to nigdy nie powinniśmy wymagać od takiego człowieka, żeby on za coś takiego przepraszał - uważa europoseł.

Pytany o zachowanie żony generała odpowiada, że jej motywy są niejasne, a będąc żoną Kiszczaka na pewno przesiąkła pewną ideologią. Zdaniem Wałęsy wdowa po generale mówi "absurdalne rzeczy". Dodaje, że te dokumenty nie mają dla niego żadnej wartości.