Były premier skomentował w ten sposób słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który w wywiadzie prasowym stwierdził, że na szczytach polskiej hierarchii zamożności są współpracownicy służb bezpieczeństwa. - To uwaga typowa dla Kaczyńskiego, taki smrodek, insynuacja bez konkretów - drwił z Kaczyńskiego w Radiu ZET Cimoszewicz.

Później jednak zwrócił się do lidera PiS z poważnym apelem, aby podał nazwiska tych byłych współpracowników. - Niech się nie chowa tchórzliwie za ogólnikowymi, enigmatycznymi stwierdzeniami. Niech będzie gotów pójść do sądu i bronić prawdy swoich słów - stwierdził Cimoszewicz.