Ich zdaniem złożony w piątek w Sejmie przez PiS projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, choć zawiera pewne rozwiązania kompromisowe, nie odnosi się do istoty obecnego kryzysu, czyli sporu o sześciu sędziów, wybranych po trzech w ubiegłej i obecnej kadencji, a także sporu rządu z TK o publikację orzeczenia z 9 marca.

Z kolei projekt PSL, który się do tych kwestii odnosi, może - zdaniem konstytucjonalistów - być niezgodny z ustawą zasadniczą.

Projekt PiS najbardziej krytycznie ocenia prof. Marek Chmaj. Jego zdaniem, jeśli wszedłby w życie, będzie służyć głównie temu, by przejąć kontrolę nad Trybunałem. Na przykład wymóg, by za pełny skład uznawać 11 sędziów oznacza, że dwóch czy trzech sędziów PiS-owskich może sparaliżować Trybunał i uniemożliwić orzekanie - mówi.

Konstytucjonalista przypomina, że PiS już dwukrotnie nowelizował ustawę o Trybunale w tej kadencji i każda z nowelizacji została uznana przez Trybunał za niekonstytucyjną. PiS uzdrawia sytuację w TK, szykując kolejne bakterie - komentuje.

Zwraca uwagę, że w tej chwili warunkiem kompromisu są dwie rzeczy, na które wskazują wszystkie liczące się instytucje i gremia prawnicze. To jest publikacja wyroku TK z 9 marca i zaprzysiężenie przez prezydenta trzech legalnie wybranych sędziów w październiku - Powiedział Chmaj. Takie projekty jak ten mają odwrócić uwagę od tych dwóch kwestii o fundamentalnym znaczeniu - uważa konstytucjonalista.

Nieco lepsze są - jego zdaniem - propozycje PSL, choć, jak zaznacza, zapis o wygaszeniu kadencji musiałby zakładać, że dzieje się to za zgodą samych sędziów. Z kolei wybór sędziów większością dwóch trzecich jest - według Chmaja - dobrym pomysłem, pod warunkiem jednak, że sędzia ustępujący będzie pełnił obowiązki do czasu wyboru następcy, by nie dochodziło do paraliżu TK w sytuacji, gdy siły polityczne nie byłyby się w stanie dogadać w sprawie wyboru nowego sędziego.

Dosyć pozytywnie projekt PiS ocenia natomiast prof. Genowefa Grabowska. Jej zdaniem projekt ten oznacza, że w sprawie Trybunału "jakiś postęp jest". Dobrze, że jest podział na sprawy rozpatrywane w siedmioosobowym składzie i w pełnym, 11-osobowym, to wyjście naprzeciw - mówi.

Także korzystnie jej zdaniem należy ocenić odejście od obligatoryjności orzekania w kolejności wpływania spraw. Ale oczywiście nie rozwiązuje to wszystkich problemów, bo nie odnosi się do tego, co zrobić z tymi trzema sędziami, którzy wyrokiem Trybunału zostali uznani za poprawnie wybranych, a nie odebrano od nich ślubowania - mówi Grabowska.

Jej zdaniem w tym kontekście na uwagę może zasługiwać pomysł PSL, by wysłać sześciu spornych sędziów, za ich zgodą, w stan spoczynku.

Myślę, że te dwa projekty, a także ten przygotowywany z zespole ekspertów, powołanych przez marszałka Marka Kuchcińskiego, trafią do sejmowej komisji i tam odbędzie się sensowna debata - komentuje Grabowska.

Zdaniem konstytucjonalisty dr hab. Ryszarda Piotrowskiego propozycje PSL mogą być niezgodne z konstytucją. Po pierwsze wyboru sędziego TK dokonuje się na 9-letnią kadencję, więc tej kadencji nie można skracać, przenosząc sędziów w stan spoczynku - zaznacza.

Natomiast zawarta w projekcie ludowców możliwość ponownego wnoszenia przez Sejm do Trybunału już raz rozpatrzonych ustaw może być niezgodna z przepisem o ostateczności orzeczeń TK. Niczego tutaj nie można drugi raz rozpatrywać - ocenia Piotrowski.

Najmniej wątpliwości, w jego opinii, budzi wybór sędziów TK większością 2/3 głosów.

Z kolei projekt PiS, zdaniem Piotrowskiego, "nie rozwiązuje problemu konstytucyjnego, który w tej chwili mamy". Nie rozwiązuje kwestii zaprzysiężenia przez prezydenta trzech sędziów, wybranych w poprzedniej kadencji, kwestii publikacji marcowego wyroku TK i recenzowania wyroków Trybunału przez rząd - mówi konstytucjonalista.

Są jego zdaniem w tym projekcie zapisy pogarszające obecne uprawnienia TK, np., że prezes Trybunału nie zarządza, tak jak jest obecnie, ogłoszenia wyroku, tylko występuje z wnioskiem do premiera.

Poza tym, stwierdza Piotrowski, prezydent i prokurator generalny mogą "ingerować w toczące się postępowanie przed TK", uzyskując prawo do żądania, by określone sprawy były rozpatrywane w pełnym, 11-osobowym składzie. W myśl tego projektu orzeczenia zapadałyby w takim przypadku większością 2/3, co przecież było także częścią noweli grudniowej, zakwestionowanej przez TK - przypomina konstytucjonalista.

Są to wszystko rozwiązania, których skuteczność z punktu widzenia pracy Trybunału jest wątpliwa - dodaje.

Założeń projektu PiS nie chcieli natomiast komentować prof. Jarosław Szymanek i prof. Bogusław Banaszak, którzy wcześniej przygotowywali ekspertyzy konstytucyjne m.in. dla klubu PiS. Obaj powiedzieli, że jeszcze się nie zapoznali z projektem.

Zgodnie ze złożonym w piątek w Sejmie projektem ustawy o TK autorstwa klubu PiS - tak jak dotychczas - w skład TK wchodziłoby 15 sędziów, a kadencja sędziów wynosi 9 lat. Projektodawcy proponują orzekanie w trzech rodzajach składów: pełnym składzie, składzie siedmiu sędziów i w składzie trzech sędziów.

W projekcie określa się, że rozprawa w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej 11 sędziów Trybunału. Tak określone kworum ma być gwarancją, że przy orzekaniu w najważniejszych sprawach posiadających szczególne znaczenie dla państwa, w wydaniu rozstrzygnięcia będzie brał udział zawsze cały lub prawie cały skład Trybunału, co będzie miało wpływ na kształtowanie autorytetu wydanego orzeczenia oraz samego organu - czytamy w uzasadnieniu.

Nowelizacja ustawy o TK autorstwa PiS, z grudnia 2015 r. określała, że pełen skład TK to co najmniej 13 sędziów.

W obecnym projekcie ustawy o TK zapisano, że w pełnym składzie TK ma orzekać w sprawach: sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa, o stwierdzenie przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej oraz powierzeniu Marszałkowi Sejmu tymczasowego wykonywania obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej, zgodności z konstytucją celów lub działalności partii politycznych, z wniosku prezydenta o stwierdzenie zgodności ustawy z konstytucją przed jej podpisaniem lub umowy międzynarodowej z konstytucją przed jej ratyfikacją, a także "o szczególnej zawiłości".

Zgodnie z projektem Trybunał orzeka w pełnym składzie w sprawach o szczególnej zawiłości, z inicjatywy prezesa TK, a także gdy z wnioskiem o uznanie sprawy za szczególnie zawiłą do Trybunału zwróci się prezydent, Prokurator Generalny, trzech sędziów Trybunału lub skład orzekający wyznaczony do rozpoznania danej sprawy.

Dołączenie Prokuratora Generalnego do grona podmiotów, które mogą zwrócić się z wnioskiem o rozpatrzenie sprawy o szczególnej zawiłościi przez pełen skład TK uzasadniono pozycją Prokuratura Generalnego w postępowaniu przez Trybunałem, praktyką i "wieloletnim doświadczenie urzędu Prokuratora Generalnego, jako organu uczestniczącego w postępowaniu przed TK".

W projekcie podtrzymano zapis o tym, że terminy rozpraw wyznaczane są według kolejności wpływu spraw do Trybunału, ale zapisano, że nie dotyczy rozpatrywania: m.in. wniosków ws. zgodności z konstytucją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

Zgodnie z projektem orzeczenie zapada zwykłą większością głosów; większością 2/3 głosów zapadać miałyby orzeczenia wydawane w pełnym składzie, które: stwierdzają niezgodność z konstytucją ustawy lub umowy międzynarodowej ratyfikowanej za zgodą wyrażoną w ustawie, stwierdzają niezgodność ustawy z ratyfikowaną umową międzynarodową, której ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, stwierdzają niezgodność z konstytucją celów lub działalności partii politycznych, stanowią odstąpienie od poglądu prawnego wyrażonego w orzeczeniu wydanym w pełnym składzie, wśród wzorców kontroli zawierają m.in. Preambułę Konstytucji.

Z kolei złożony również w piątek projekt PSL zakłada, że "sześciu sędziów, co do których istnieje obecnie konflikt" - czyli trzech wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji, od których prezydent Andrzej Duda nie odebrał ślubowania oraz trzech sędziów wybranych w obecnej kadencji, przeszłoby w stan spoczynku.

Następnie nowi sędziowie zostaliby wybrani już według nowych zasad - "większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów"; sędziowie pełniliby swoje funkcje do czasu wyboru następców. Dzięki temu - uważają ludowcy - zostanie zachowana ciągłość TK i nie ma zagrożenia paraliżu prac TK.

Obecnie sędziowie wybierani są przez Sejm bezwzględną większością głosów, w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów. Rozwiązanie proponowane przez PSL umożliwi - według ludowców - współdziałanie różnych opcji politycznych i sprzyjać będzie budowaniu kompromisów.

Autorzy projektu chcą przekazać kompetencje do zarządzenia ogłoszenia orzeczenia TK samemu Trybunałowi, z jednoczesnym wprowadzeniem przepisu, że nieogłoszone dotychczas orzeczenia podlegają ogłoszeniu "w starym trybie" - czyli przez Prezesa Rady Ministrów w terminie 7 dni od wejścia w życie ustawy konsensualnej. Takie rozwiązanie - według PSL - to uniezależnienie władzy sądowniczej od władzy wykonawczej.

Liczba sędziów TK ma się nie zmienić - nadal ma ich być 15. Jak podkreślają ludowcy, zmiana liczy sędziów wymagałaby zmiany konstytucji.

PSL proponuje ponadto, żeby Sejm otrzymał możliwość wnioskowania o ponowne rozpatrzenie ustawy po wyroku TK. "Wprawdzie orzeczenia TK są ostateczne, ale Sejm - dostrzegając taką potrzebę - może wnosić o ponowne rozpatrzenie sprawy przez Trybunał, wskazując o nowe okoliczności faktyczne lub prawne" - wyjaśnili autorzy projektu w uzasadnieniu.

Ludowcy są też za wprowadzeniem zasady, że sędziowie TK są przydzielani do spraw z listy, alfabetycznie według nazwisk zgodnie z wpływem spraw. Według nich takie rozwiązanie zapewni "równomierne obłożenie pracą wszystkich sędziów, wykluczając jednocześnie możliwość manipulacji w tym zakresie".

Od kilku miesięcy trwa kryzys wokół TK, który od końca listopada do początku kwietnia nie wydawał innych orzeczeń niż związanych ze sprawami TK. Nie wyznaczał terminów rozpraw, chcąc najpierw zbadać grudniową nowelę ustawy o TK autorstwa PiS. 9 marca 12-osobowy skład TK orzekł, że cała nowela narusza cztery zasady konstytucji. Za niezgodne z konstytucją uznał jej szesnaście zapisów. Według rządu, nie był to wyrok i dlatego nie będzie publikowany - podobnie jak kolejne - wydawane z pominięciem grudniowej noweli.

Nowela określa m.in. pełny skład TK jako co najmniej 13-osobowy i wprowadza zasadę rozpatrywania spraw według kolejności wpływu. Zdania odrębne 9 marca złożyli sędziowie Julia Przyłębska i Piotr Pszczółkowski, według których TK powinien orzekać w składzie 15 sędziów i działać według przepisów nowelizacji. Po zbadaniu tej nowelizacji TK wydaje kolejne wyroki - do wtorku wydał ich pięć.