Czy skala oszustwa i kłamstwa była zawsze tak duża i czy będzie wciąż rosnąć? Teoretycznie można powiedzieć, że każdy handel, każda wypowiedź polityczna i każda reklama jest oszustwem. Że tak było zawsze. Zabawne sceny na targu na południu Europy i na Bliskim Wschodzie, kiedy to cena zmienia się kilkakrotnie, sprawiają, że nigdy nie wiemy, ile byłoby najtaniej. Ale to jest uczciwe – spór o cenę, targi i jakiś kompromis. Kupiec sprzedający na targu jest uczciwszy od Volkswagena.

Sytuacja będzie stopniowo tylko gorsza, ponieważ będzie coraz więcej towarów wyrafinowanych technicznie, których sami nigdy nie sprawdzimy. Sięgamy więc po opinie w internecie, opinie wyspecjalizowanych firm badających dany towar. Okazuje się jednak, że i te firmy – które muszą z czegoś żyć – delikatnie sterują naszymi preferencjami. Podobnie jest z badaniami opinii publicznej. Nie twierdzę, że są kłamliwe, tylko że są naciągane przy zastosowaniu rozmaitych metod w różnych sytuacjach. Prosty sposób: telefon na numery stacjonarne. Od razu odpada większość młodych ludzi.

Naturalnie, oszukiwano zawsze. Przypomnijmy sobie odwieczne sposoby na porost włosów czy grę w trzy karty. Istnieją jednak dwie różnice między oszustwem staroświeckim a postmodernistycznym. Dawniej polowano na głupiego czy choćby naiwnego, teraz głupi jesteśmy wszyscy. Dawniej stracić można było grosze, a oszustów w miarę możliwości ścigano. Teraz tracimy czasem dużo pieniędzy, a oszuści, nawet jak wpadną, to są tak potężni, że odbiją sobie na czym innym. Przecież Volkswagen raczej nie zbankrutuje.

Na identycznych zasadach działają oszuści w życiu społecznym i politycznym. Owszem, zawsze się zdarzało, że listonosz ukradł 2000 zł, a lokalny radny pomógł bratankowi załatwić pozwolenie na budowę. To jest wpisane w porządek rzeczy i w miarę możliwości po prostu karane. Natomiast nie są karane inne oszustwa, jak na przykład projekt płacenia 15 zł miesięcznie za publiczne radio i telewizję. Coraz więcej osób nie ma ani radia, ani telewizji, bo komputer i monitor wystarczą, a poza tym musi być spełniona odwieczna zasada: skoro płacę, to wymagam. Jak projektodawcy tego pomysłu wyobrażają sobie realizowanie naszych wymagań?

Oszustwem jest również, powszechne nie tylko w Polsce, kalkulowanie długoterminowych konsekwencji obecnych działań. Coraz bardziej intensywny spór, jaki toczy się w Wielkiej Brytanii na temat wyjścia z Unii Europejskiej, powoduje, że autorytety ekonomiczne i społeczne wypowiadają się na temat, co to da lub jak zaszkodzi za lat dziesięć lub dwadzieścia. Nie ma śladu zgody. Być może ludzie ci nie oszukują, ale mają tylko silne zdanie, chociaż nie dysponują dostatecznymi danymi, by je posiadać.

To jednak też jest rodzaj oszustwa. Gdybym ja wypowiadał się jako ekspert na temat przyszłych cen zboża, wyśmiano by mnie – i słusznie. Czy możemy więc w ogóle uratować się przed tego rodzaju nieustannymi manipulacjami na wszystkich poziomach? Czy jesteśmy skazani na oszustwo i kłamstwo we wszystkich dziedzinach? Niekoniecznie. Jednak wszystko zależy od tego, czy przywrócimy poczucie wstydu. Żadne kontrole nie pomogą, dopóki nikomu nie będzie wstyd. „Czy ci nie wstyd?” – jakże archaicznie brzmi to pytanie.