W ostatnich latach polska transformacja zapomniała o podstawowym celu, dla którego została zaproszona do Polski. Otóż jakkolwiek śmiesznie by to zabrzmiało, przybyła, aby żyło się lepiej – wszystkim. Prawo i Sprawiedliwość zrozumiało lepiej niż Ewa Kopacz, Donald Tusk, Michał Boni, Jan Krzysztof Bielecki i Grzegorz Schetyna razem wzięci, że źródłem polskiego niezadowolenia jest zadowolenie rządzących.

Minęło pół roku rządu Beaty Szydło. Znajoma dziennikarka opowiadała mi, jak występowała w programie publicznej telewizji podsumowującym ten czas – prowadzący szybko zamienił pytanie o ocenę półrocza rządu na ocenę półrocza... opozycji. Faktycznie, marny manewr, bo media powinny w pierwszej kolejności patrzeć na ręce władzy, a nie opozycji. A jednak... Warto stawiać pytanie o pół roku PO i PSL. Czy usłyszeliśmy od ich liderów, dlaczego partie te utraciły zaufanie Polaków? Czy przeczytaliśmy ich analizy własnych błędów, własnej tępoty, nomenklaturowych mechanizmów, które doprowadziły do zguby? Skąd. Oni nie muszą tego robić – wystarczy, że wskażą palcem na PiS. Ohoho, jesteśmy anty-PiS-em, zakrzykują i mają fajrant, bo opinia publiczna biegnie w tym kierunku jak pies za kością. Rządy PiS, skarykaturyzowane nieraz przez proopozycyjne media, służą za wybielacz dla działaczy katastrofy obywatelsko-ludowej.

Nie odpuszczajmy wczorajszym pokonanym.