Szczególny mój sprzeciw wywołały marsze w Toruniu i wczorajszy w Łodzi zorganizowany przez ONR i Młodzież Wszechpolską w czasie trudnym dla naszej rodziny, w rocznicę zamordowania dziadka - pisze Beata Pilecka-Różycka w oświadczeniu opublikowanym na portalu społecznościowym.

24 maja narodowcy z Obozu Narodowo-Radykalnego, Młodzieży Wszechpolskiej i organizacji Studenci dla Rzeczpospolitej po mszy w łódzkiej katedrze, w której stali z zielonymi flagami ONR w dłoniach, przemaszerowali pod tymi sztandarami ulicami Łodzi w marszu upamiętniającym 68. rocznicę śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego.

Proszę wszystkich Patriotów: zapoznajcie się z życiorysem i raportami Witolda. Patriotyzm i nacjonalizm to przeciwieństwa! Patriota chce dobra dla kraju, nacjonalista chce kraju dla siebie - argumentuje Beata Pilecka-Różycka. - Rotmistrz Witold Pilecki służył nie Polsce podzielonej, ale Polsce wolnej od uprzedzeń, podziałów i nienawiści. Witold nie dzielił ludzi ze względu na światopogląd i wyznanie, nikogo nie wykluczał. Był człowiekiem wielkiej wiary w Boga i człowieka.

W połowie maja swoje oburzenie w liście otwartym wyraził również Dariusz Wardaszka, wnuk najstarszej siostry Marii Pileckiej. Chodziło o zorganizowaną 8 maja inscenizację ślubu Witolda i Marii, odegraną w Ostrowi Mazowieckiej przy udziale między innymi wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego.

Właśnie tego dnia w 1947 roku rotmistrz Pilecki został aresztowany i wtedy otworzyły się dla Niego bramy "mokotowskiego piekła". To w tym dniu był niemiłosiernie torturowany fizycznie i psychicznie w trakcie pierwszych przesłuchań. Tragizm tej daty pozostał w pamięci rodziny na zawsze i stał się bardzo smutnym symbolem ostatecznego rozstania się z ojcem i mężem. Po tym dniu dzieci: Zofia i Andrzej, swojego kochanego taty już nigdy więcej nie zobaczyły - napisał w liście otwartym Dariusz Wardaszka.