Magdalena Rigamonti: Na meczu Polska–Niemcy pan był?
Witold Waszczykowski
: Byłem. 

Wyspał się pan?
Tak od razu żartujemy?

W maju nie poleciał pan do Niemiec na Forum Europejskie organizowane przez telewizję WDR, bo mówił pan, że musiał się wyspać. Dlatego pytam.
Teraz już coraz mniej sypiam. Już jestem w tym wieku, a dochodzę sześćdziesiątki, że nie potrzebuję dużo snu. W hotelu byłem przed północą, rano wróciłem do Polski i teraz rozmawiamy. Wracając do wydarzenia organizowanego przez WDR – musiałem odmówić z uwagi na ważne zobowiązania w kraju. Zamierzałem tam nawet pojechać, by spotkać się również z innymi politykami. Forum miało jednak formułę spotkań o charakterze wyłącznie prasowym.

Na meczach uprawia pan politykę zagraniczną?
A pamięta pani, jak się zaczęło pojednanie amerykańsko-chińskie? Meczem ping-ponga. A rozmowy amerykańsko-irańskie? Meczem piłkarskim w Pasadenie na mistrzostwach świata. Wielkich imprez sportowych właśnie tak się używa. Kiedyś ajatollahowie irańscy zwiedzali Instytut Smithsona w Waszyngtonie i akurat o tej samej godzinie zwiedzanie zaplanowali senatorowie amerykańscy. Takich przypadków w polityce jest bardzo dużo. 

To może wszystko inne niepotrzebne, skoro tyle można na stadionach załatwić.Czasami spotkania na tego rodzaju wydarzeniach są ważne, ale to nie piłkarze załatwiają sprawy.

Wiem.
I nie tylko na stadionach. 

Co pan dla Polski załatwił podczas Euro?
Załatwiam nie tylko podczas Euro, podczas wydarzeń kulturalnych też. Tak było na meczu Polska–Niemcy. Choć tak naprawdę nie potrzebujemy intensyfikacji kontaktów z Niemcami, bo one są bardzo intensywne. 

A są dobre?
Dobre. Mamy wymianę gospodarczą na poziomie ponad 90 mld euro rocznie. Mało kto o tym pamięta, ale to większa wymiana niż między Niemcami a Rosją. Współpracujemy na każdej płaszczyźnie, instytucje, organizacje, ludzie z ludźmi, granica jest otwarta, zakupy można robić, polską telewizję można oglądać w Niemczech, a niemiecką w Polsce. Nie bardzo rozumiem to, co czasem w mediach jest podnoszone, że stosunki polsko-niemieckie się ochłodziły. Przecież prezydenci się spotykają, premier z kanclerz, ministrowie, mamy konsultacje międzyrządowe. Wielu naszych ministrów spotyka się także co miesiąc w Unii. Z szefem niemieckiego MSZ Frankiem-Walterem Steinmeierem widzę się praktycznie każdego miesiąca, a nawet częściej. I jeszcze na meczu się z nim widziałem.

Prosił, żeby Polska zmieniła politykę wobec uchodźców, żeby pan był bardziej otwarty?
Jak można być jeszcze bardziej otwartym?! Siedzimy razem, z szalikami, każdy w swoich barwach narodowych, przed chwilą napiliśmy się razem szampana za zwycięstwo swoich drużyn. Opowiadałem mu o tym, co robiłem w Tel Awiwie, co w Palestynie, on mi szepnął coś na temat Palestyny. Nie ma możliwości być bardziej otwartym. Musielibyśmy przejść na osobiste relacje, umawianie się w domach, z żonami, dziećmi.

Czyli media kreują te złe stosunki polsko-niemieckie?
Hm, to jest sztuczne nadmuchiwanie problemu. Ktoś go nadmuchuje.

Kto?
To pani jest wybitną dziennikarką śledczą, niech pani wyśledzi. 

Ja? Ja robię wywiady z wybitnymi politykami.Z urzędnikami raczej. Ja jestem urzędnikiem państwowym. 

Skromny pan jest. Przecież pan ma dostęp do służb, wywiadów, niech pan wyśledzi.
Stosunki Polski z innymi krajami europejskimi nie uległy żadnemu ochłodzeniu. To, co się pojawia na ten temat w mediach, to insynuacje.

Media są złe, tylko wy, politycy, jesteście wspaniali.
Nikt nie mówi o wspaniałości, robimy po prostu swoją robotę, w miarę przyjaźnie, koleżeńsko. Proszę zobaczyć relacje ze spotkań, liczbę tych spotkań z politykami z Europy, i proszę potem udowodnić, że Polska jest izolowana. Nie tak dawno była rzekomo izolowana przez ministra spraw zagranicznych Francji, który jednak przyjechał do Polski, a ja wcześniej byłem u niego. 

Czyli idylla, wszyscy w UE się uwielbiają, szanują, liczą się z Polską.
Nic takiego nie powiedziałem. Jednych lubi się bardziej, a drugich mniej. Proszę pamiętać, że politycy to ludzie, różne charaktery, z niektórymi ma się chemię i tyle. Wiem, że nie powinno się przekładać osobistych relacji na relacje między krajami, ale to często idzie w parze. Jeśli chodzi o relacje z Niemcami, to przecież kilka dni temu był w Polsce prezydent Joachim Gauck, uczestniczyłem w spotkaniu z nim. Rozmawialiśmy o UE, o tej trudnej sytuacji, w której wszyscy jesteśmy. 

O końcu Europy?
Nie przesadzałbym. 

CAŁĄ ROZMOWĘ CZYTAJ W PIĄTKOWYM WYDANIU MAGAZYNU DGP