Małgorzata Kwiatkowska: Minister skarbu Dawid Jackiewicz dopiero co zapowiedział, że resort przygląda się sprzedaży banków w Polsce, a gdyby doszło do sprzedaży Raiffeisen Polbanku lub Pekao, nadzorowane przez niego spółki mogłyby w tych transakcjach uczestniczyć. Na ile interesuje się nimi PZU?
Michał Krupiński, prezes PZU
: Wpisujemy się w oczekiwania Skarbu Państwa, naszego dominującego akcjonariusza. Po przejęciu banku BPH przez Alior będziemy patrzeć selektywnie na wszystkie możliwe transakcje przejęć banków w Polsce, w tym te dwie spółki.

Czy to oznacza, że po wartej 2,2 mld zł emisji akcji Aliora na przejęcie BPH, będziecie razem starać się o zakup i Raiffeisena, i Pekao? Czy będzie was stać na obydwa banki?

Analizujemy to. Jest kwestią wyboru strategicznego, czy Alior ma brać udział w konsolidacji sektora przez zakup banków średniej wielkości, czy też powinniśmy jako grupa PZU skupić się na potencjalnym nabyciu wspólnie z PZU banków większych. Uważam, że obydwie opcje są możliwe. Jest za wcześnie, aby stwierdzić, czy się wykluczają.

A na który z nich PZU i Alior miałyby większy apetyt?

Na pewno Pekao jest bardzo dobrym bankiem, z silną ekspozycją w bankowości korporacyjnej, ale jest za wcześnie, aby mówić o potencjalnej transakcji. Informacje o możliwej sprzedaży Pekao pochodzą jak na razie z mediów, czekamy na odpowiednie decyzje strategiczne po stronie właściciela, czyli UniCredit. Na razie jednak Alior jest skupiony na konsumowaniu transakcji przejęcia BPH i uzyskiwaniu niezbędnych zgód regulacyjnych.

Czy kolejna transakcja w bankowości będzie oznaczała konieczność ponownego dokapitalizowania Aliora przez emisję akcji?

Trudno na tym etapie mówić o strukturze kolejnych transakcji, ale rozwiązanie zastosowane w przypadku BPH okazało się sukcesem. Uważam, że to dobra struktura finansowania transakcji. Daje ona PZU możliwość udziału w konsolidacji sektora bankowego bez nadmiernego angażowania kapitału i przyciąga nowych, zewnętrznych inwestorów. Emisja i duży popyt na akcji Aliora pokazały też, że rynek uwierzył w transakcję przejęcia BPH.

A co z przejęciami w biznesie ubezpieczeniowym?

Analizujemy możliwości akwizycji poza Polską. Naszą intencją jest, aby PZU miało 20 proc. przychodów liczonych wzrostem składki spoza Polski. Na razie nie prowadzimy jednak zaawansowanych rozmów na innych rynkach. W Polsce zastanawiamy się nad mocniejszym wejściem w biznes indywidualnych ubezpieczeń na życie. Na tym polu jest dla PZU duży potencjał do rozwoju. W tym segmencie jesteśmy mało obecni. Ten ruch mógłby wiązać się z akwizycją podmiotu działającego na naszym rynku.

Kiedy może dojść do przejęcia w ubezpieczeniach?

Nie składaliśmy do tej pory żadnych konkretnych ofert, a takie transakcje zwykle trwają pół roku do roku.

Inną kwestią, której uważnie przyglądają inwestorzy i nie tylko są zmiany w zarządzie PZU Życie - z którego odwołany został Dariusz Krzewina - będące efektem audytu przeprowadzonego przez nowy zarząd PZU. Jakich jeszcze skutków audytu można się spodziewać?

Jestem zdeterminowany, aby w spółce wszystkie procesy były realizowane w sposób transparentny i nowoczesny. Na razie wskutek audytu wyspecjalizowane jednostki w ramach PZU złożyły kilka zawiadomień związanych z wykrytymi nieprawidłowościami.

Z zarządu PZU Życie odwołani zostali też Beata Kozłowska-Chyła oraz Sebastian Klimek, który wszedł do zarządu w tym roku i nie był wcześniej, w przeciwieństwie do Beaty Kozłowskiej-Chyły, związany z grupą PZU. Jakie były przyczyny tych odwołań?

Nie komentujemy decyzji właścicielskich.

Ile i jakie nieprawidłowości zidentyfikowaliście w PZU i PZU Życie?

Cały czas analizujemy wyniki. Zleciliśmy też audyt w towarzystwie funduszy inwestycyjnych i powszechnym towarzystwie emerytalnym należących do PZU. To co audyt do tej pory pokazał, to brak polityki inwestycyjnej. Nie było jasnego planu alokacji aktywów i tworzenia zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego. Moją intencją jest wdrożenie modelu alokacji top down (selekcja walorów na bazie m.in. ich indywidualnej wartości fundamentalnej, jakości kadry zarządzającej i perspektyw jakie są związane z prowadzonym modelem biznesowym - przyp.red.). Nie wymyślamy w ten sposób koła. Zależy nam jedynie, aby inwestycje były prowadzone zgodnie z najlepszymi standardami, wynikały z określonej strategii globalnej alokacji. To model, który zamierzamy wdrożyć w ciągu kilku miesięcy.

Które inwestycje zewnętrzne grupy lub prowadzone w jej ramach wzbudziły pana szczególne zaniepokojenie po audycie?

Na pewno zaniepokoiła mnie bardzo silna ekspozycja na sektor nieruchomości, tym bardziej, że zgodnie z Solvency II, czyli nowymi zasadami kontroli sposobów zarządzania ryzykiem, firmy ubezpieczeniowe w mniejszym stopniu powinny angażować się w rynek nieruchomości. Chcemy też wprowadzić mechanizmy, które pozwolą uniknąć nadmiernego ryzyka reputacyjnego, które zostały zidentyfikowane przy okazji analizy inwestycji m.in. w spółki ukraińskie, na które, jak się okazało, PZU ma bardzo dużą ekspozycję. Na dodatek w odniesieniu do niektórych pojedynczych podmiotów zaangażowanie kapitałowe PZU było zbyt duże. To co nas martwi, to też polityka zakupowa, która była w spółce, w opinii niezależnego audytora, dwadzieścia lat do tyłu za konkurencją, a nawet innymi spółkami skarbu państwa. Przez wprowadzenia nowej polityki zakupowej będziemy mogli liczyć na bardzo wysokie oszczędności w skali roku. To podstawowe wnioski z audytu. Chcę zaznaczyć, że wszystkie te zmiany, czyli m.in. oszczędności i wyplenienie nadmiernej rozrzutności, będą w interesie klientów. Dzięki temu będziemy mogli generować tańsze produkty.

W jakich okresach dochodziło do nieprawidłowości i ile grupa PZU mogła na nich stracić?

Nie mamy jeszcze pełnego szacunku, ale z pewnością gdyby nie one, mogłaby mieć w porównaniu z innymi ubezpieczycielami dużo lepsze wyniki. Zarówno po stronie zwrotu z inwestycji, jak i oszczędnościach na zakupach, można mówić nawet o kilkuset milionach złotych.

Czy złożycie do prokuratury jeszcze jakieś zawiadomienia?

Nie wykluczam takiego ruchu.

Kto przeprowadzał audyt działalności PZU?

PwC, jedna z największych firm audytorskich na świecie.

Czy audyt może doprowadzić do kolejnych zmian w zarządach firm z grupy PZU?

Na pewno będziemy podejmować kolejne decyzje korporacyjne. Zależy nam, aby osoby na kluczowych stanowiskach były jak najbardziej profesjonalne, żeby pracowały ciężko dla firmy i dla klientów.

Czy audyt może doprowadzić do rewizji wyników PZU w poprzednich latach?

Nie sądzę. Wnioski z audytu i wprowadzone w efekcie zmiany mogą natomiast przyczynić się w przyszłości do ich poprawy.

Kiedy w takim razie grupie PZU uda się wyrwać z trwającego od kilku lat trendu spadku wyników?

Mam nadzieję, że już w tym roku zostanie on wyhamowany. Bardzo dobrze zachowuje się nasza działalność podstawowa czyli ubezpieczenia. Do tego zauważamy koniec wojny cenowej w ubezpieczeniach komunikacyjnych, stosujemy też lepsze mechanizmy dopasowywania cen do poszczególnych ryzyk. Widać też już efekty cięcia kosztów. Obecnie są one takie jak w roku ubiegłym, nie rosną. Pozostaje znak zapytania jeśli chodzi o wynik z inwestycji, który w dużej części zależy od wyników głosowania wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej i od sytuacji na rynkach globalnych. Nad tymi czynnikami mamy bardzo ograniczoną kontrolę. A to tym bardziej skłania nad do działań, które w największym możliwym stopniu uniezależnią PZU od sytuacji na rynkach. Nasze kompleksowe plany zaprezentujemy za kilka tygodni w nowej strategii.

Brytyjczycy głosowali za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Czy PZU jest na taki rozwój wypadków przygotowane?

Ja osobiście spodziewałem się tego scenariusza. Musimy jeszcze zbadać konsekwencje i zobaczyć, jak zareagują politycy i rynki w przyszłych danych, ale spodziewam się, że nasz portfel inwestycyjny jest przygotowany lepiej niż inny na tę ewentualność.

Jak na razie PZU angażuje się mocno w projekty powiązane z instytucjami państwowymi. Właśnie ogłosiliście, że razem z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju utworzycie fundusz Witelo Fund, który będzie inwestował w czołowe światowe fundusze venture capital. Macie w ten sposób promować wśród nich Polskę jako miejsca do inwestycji i realizacji innowacyjnych projektów. To jeszcze działalność komercyjna czy już misja związana z oczekiwaniami rządu?

Fundusz faktycznie wpisuje się w plan unowocześnienia polskiej gospodarki, z czego zresztą bardzo się cieszymy. Ale wszystko, co robimy, ma charakter komercyjny. Ten fundusz ma służyć celowi, który postawiłem przed PZU. Ma to być najbardziej innowacyjna firma ubezpieczeniowa w Europie. Nasz sektor się bardzo zmienia. Dwa tygodnie temu byłem w Rzymie, na spotkaniu szefów 50 największych ubezpieczycieli na świecie, z których wszyscy myślą o tym, jak wyjść naprzeciw najbardziej innowacyjnym produktom. Wyzwaniem dla branży jest m.in. korzystanie z dużej ilości danych czy ocena ryzyka. Przez Witelo chcemy inwestować w najbardziej innowacyjne start-upy w Polsce i Europie, tak by korzystała na nich i nasza gospodarka, i PZU. Już teraz Alior jest najbardziej innowacyjnym bankiem w Europie, ciekawe rozwiązania stosują nasze spółki w krajach bałtyckich. Link4 jest z kolei najbardziej zaawansowany na polskim rynku jeśli chodzi o zastosowanie rozwiązań telematycznych. Takie same inwestycje jak my w Witelo robią też np. Axa czy Allianz.

Jaki kapitał zaangażujecie w Witelo?

45 milionów euro.

A jakich oczekujecie po nim stóp zwrotu i kiedy?

Nie ujawniamy takich informacji.

Kilka miesięcy temu minister skarbu zapowiedział, że spółki z udziałem państwa będą wspierać się biznesowo. Jak ta kwestia wygląda w PZU?

Mamy już pierwszych takich klientów pozyskanych przez nasze towarzystwo ubezpieczeń wzajemnych. Uważam, że to bardzo dobra idea i projekt.

Uda się wam na nim zarobić?

Oczywiście. To współpraca oparta na zasadach komercyjnych, która zresztą wzbudziła zauważalne zaniepokojenie naszej konkurencji i niektórych brokerów ubezpieczeniowych.