Jarosław Kaczyński mówił, że była pani piękna - stwierdziła Olejnik

Byłam piękna? Dlaczego mówi w czasie przeszłym? - uśmiechnęła się Staniszkis.

A jak okoliczności poznania Jadwigi Staniszkis opisuje w swojej książce Jarosław Kaczyński?

Przyszły szef PiS wspomina, że od początku 1976 r. nie miał pracy. Rozstałem się z Instytutem Polityki Naukowej, licząc na zatrudnienie jako pracownik naukowo-badawczy na uniwersytecie. Nic z tego nie wyszło. Około piętnastu miesięcy nie miałem niczego - czytamy w książce.

Na początku 1977 roku dzięki Stanisławowi Ehrlichowi pracę w Białymstoku załatwił mi Andrzej Stelmachowski  - pisze Kaczyński.

Tym sposobem w marcu 1977 roku rozpoczął on pracę w białostockiej filii Uniwersytetu Warszawskiego.

Początkowo były to właściwie wizyty w Białymstoku, bo nie miałem jeszcze zajęć. Niemal od razu poznałem wtedy Jadwigę Staniszkis. Uczyła socjologii na moim roku prawa, tyle że nie moją grupę. Była bardzo piękną kobietą. Chętnie rozmawiała na przerwach ze studentami, łatwo było ją zapamiętać. Ale przede wszystkim 8 marca 1968 roku stała na balkonie  Pałacu Kazimierzowskiego jako członek delegacji studenckiej. Znalazła się potem na wiele miesięcy w więzieniu. Na uniwersytet nie wróciła, lecz kontynuowała pracę naukową - czytamy m.in. w "Porozumieniu przeciw monowładzy. Z dziejów PC".

"Zapraszałem ją do Hortexu na obiady... Chciała zamawiać najtańsze potrawy, czyli kurze żołądki"

Kaczyński pisze, iż nie spodziewał się, że Staniszkis jest "tak miła i komunikatywna".

Dużo rozmawialiśmy, włócząc się trochę po Białymstoku. Zapraszałem ją do "Hortexu" na obiady. Pamiętam, że chciała zamawiać najtańsze potrawy, czyli kurze żołądki. Na szczęście znów zarabiałem, miałem pieniądze, więc pozwalaliśmy sobie na nieco bardziej wymyślne dania. W czasach, gdy ją poznałem, starała się o stypendium w Stanach Zjednoczonych, walczyła o paszport i dostała go. Pamiętam, że czytała mi kiedyś amerykańską ankietę, którą musiała wypełniać. Było tam między innymi pytanie o kolor skóry. Bardzo interesująco i buntowniczo mówiła na spotkaniach pracowników naukowych organizowanych przez profesora Stelmachowskiego. Chodziło o mechanizmy podtrzymujące i destruujące system, o grę ludzi z systemem. Później wyjechała i do Białegostoku już nie wróciła. Znamy się po dziś dzień. Obecnie są to raczej incydentalne kontakty - podsumował Kaczyński.