Zandberg nie ukrywa, że nie podobają mu się propozycje wicepremiera rządu PiS dotyczące rozpędzania gospodarki. Krytykuje między innymi pomysł Morawieckiego na uzdrowienie "patologii emerytur kapitałowych".

Tak naprawdę to jest nowa odsłona OFE: wyjmiemy parę procent z kieszeni pracowników, dorzucimy do tej puli pieniądze z budżetu państwa i pchniemy grube miliardy z budżetu państwa do giełdowego kasyna. Jak zwykle - z magiczną wiarą, że to spowoduje skok rozwojowy - stwierdza Adrian Zandberg w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Jego zdaniem to nic innego jak "pakiet prezentów dla kolegów prezesów".

Morawiecki daje kolejne przywileje podatkowe dla najbogatszych - ci, którzy utrzymują się z kapitału, mają płacić radykalnie niższe podatki niż pracownicy. I to jest naprawdę oburzające - podkreśla lider Partii Razem.

Zandberg podaje jeszcze inny przykład działań wicepremiera, które wzbudzają jego wątpliwości. Zwraca uwagę między innymi na zapisane w planie Morawieckiego importowanie do Polski tak zwanych funduszy REIT, inwestujących w nieruchomości komercyjne.

Nie ulega wątpliwości, że macierzysta firma wicepremiera, bank Santander, wykorzystuje je w innych krajach do obniżania zobowiązań podatkowych. PiS miał wprowadzać nowe standardy, a tymczasem nie przeszkadzają mu obrotowe drzwi: człowiek z samego serca elit finansowych wchodzi do rządu i proponuje rozwiązanie, które jego macierzysta firma wykorzystywała w innych krajach, by płacić niższe podatki - podkreśla lider Partii Razem.