Czarnecki pytany o wystąpienia prezesa PiS dla niemieckiego "Bilda" stwierdził, że według niego Jarosław Kaczyński wypadł "bardzo dobrze", a ci, którzy uważają wywiad za zaskakujący, pokazują, że są jedynie "niewolnikami stereotypów".

- To rozmowa realisty, który zna sytuację w Europie, chodzi po ziemi i który też nie reaguje emocjonalnie na krytykę niemieckich polityków, czy niemieckich mediów, nie obraża się, tylko w sposób spokojny wykłada swoje, a więc i polskie racje - zaznaczył Czarnecki w "Polska The Times".

Odnosząc się do pozycji Jarosława Kaczyńskiego w polityce krajowej, stwierdził, że jest to "najważniejszy polski polityk". Wyliczał prezydentów i premierów, w przypadku których prezes PiS miał wpływ na objęcie najważniejszych stanowisk w państwie. Wspomniał o Tadeuszu Mazowieckim, Janie Olszewskim czy Kazimierzu Marcinkiewiczu, a ostatnio również Beacie Szydło.

- Oczywistym zatem jest, że nie tylko miał, ale i ma - i bez złudzeń będzie miał - bardzo realny wpływ na polską politykę, na prezydenta i na rząd - zapewnił Czarnecki.

Pragmatyczni politycy respektują fakty

Odnosząc się do stosunków polsko-niemieckich, Ryszard Czarnecki podkreślił, że Niemcy to jeden z najważniejszych partnerów gospodarczych Polski. Jednak zgodził się z prezesem PiS, że Polaków i Niemców dzieli historia i polityka historyczna. Zaznaczył, że fakt ten szanują pragmatyczni politycy, do których należy również Kaczyński.

Na stwierdzenie dziennikarki, że my też mamy swoje ciemne strony w historii, zdecydowanie zaprzeczył.

- To jest biało-czarny film, to jest historia zero-jedynkowa, tutaj Niemcy jeszcze przez długi, długi czas powinni mocno bić się w piersi - oburzył się Czarnecki. Dodał również, że nie przekreśla to politycznego dialogu, który jest konieczny tak samo dla Berlina i Warszawy, jak i przyszłości całej Europy.