Roman Giertych nie precyzuje, kogo dokładnie ma na myśli, jednak z tonu jego listu można wnioskować, że chodzi o osoby związane z obecną władzą. Zauważa między innymi, że są ludzie, którzy na heroizmie powstańców i męczeństwie Warszawy budują własny kapitał polityczny.

Wróci Polska, która będzie szanować demokrację i prawo, bo o taką Polskę walczyliście - zwraca się Giertych do gen. Ścibora-Rylskiego.

Legendarnego powstańca lustrowanego właśnie przez Instytut Pamięci Narodowej pod podejrzeniami o współpracę z bezpieką PRL Roman Giertych nazywa bohaterem i zaznacza, że biografia Ścibora-Rylskiego przywodzi mu na myśl losy jego dziadka Jędrzeja, który "również jako oficer Wojska Polskiego skończył wojnę trzy dni przed Panem, na Helu. A potem osiem razy uciekał z różnych oflagów (był pierwszym więźniem w Colditz, uczestnikiem słynnej ucieczki połowy więźniów ze Srebrnej Góry etc.). Za każdy razem jednak Niemcy go łapali" - podkreśla autor listu otwartego opublikowanego w internecie.

Przypominając zasługi i szlak bojowy własnego dziadka oraz Ścibora-Rylskiego, Giertych odnosi się również do sprawy lustracji generała-powstańca.

Nie znam Pańskiego późniejszego życia i działania, ale wiem czym był PRL, szczególnie we wczesnej fazie. Czasem terroru, ale też krajem jedynym jaki mieliśmy. Dlatego bez względu na to, co znajduje się w aktach IPN, jest Pan dla mnie bohaterem. Nie może być tak, że bohaterami są tylko ci, co nie żyją. Taka była filozofia tych, co Powstanie wywołali, ale taka jest również i dzisiaj filozofia tych, którzy Pana opluwają - podsumowuje Roman Giertych.