Powtarzano, że Rosjanie mogą powtórzyć manewr z 8 sierpnia 2008 r., gdy korzystając z zainteresowania świata olimpiadą w Pekinie, wkroczyli do Gruzji, by wyprzeć wojska Micheila Saakaszwilego z wciąż kontrolowanych przez niego terenów Abchazji i Osetii Południowej. Także wówczas wojnę poprzedził sztucznie kreowany wzrost napięcia. Wszystkie te wspomnienia wróciły po tym, jak Rosjanie poinformowali wczoraj o śmierci w nocy z 6 na 7 sierpnia funkcjonariusza Federalnej Służby Bezpieczeństwa podczas udaremniania aktów dywersji i terroru, które miały być szykowane przez Ukraińców. Zatrzymano Jewhena Panowa, który w 2014 r. zaciągnął się na ochotnika do ukraińskiej armii. Kijów odparł, że podobne tezy to kłamstwo i prowokacja.

Krymscy parlamentarzyści, lojalni wobec Moskwy, określili działania Ukrainy mianem faktycznego wypowiedzenia wojny. Prezydent Władimir Putin odżegnał się od przymierzanego wstępnie na początek września spotkania przywódców państw formatu normandzkiego, czyli Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy. W tych okolicznościach byłoby ono bezsensowne – uznał. A podczas konferencji prasowej po spotkaniu z przywódcą Armenii Serżem Sarkysjanem oskarżył władze w Kijowie o terroryzm. Na Ukrainie skojarzono najnowsze zaostrzenie retoryki z wcześniejszym o dobę spotkaniem Putina z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. A co jeśli Kreml zapewnił sobie u skłóconej ostatnio z Zachodem Turcji wolną rękę do wznowienia wojny? – pytają niektórzy analitycy.

Słowa płynące z Rosji pachną osetyjsko. Oskarżenia o terroryzm wpasowują się w poprawność polityczną obecnego stulecia, według której milcząco uznaliśmy, że niesankcjonowane akcje przeciwko suwerennemu państwu mogą się wiązać wyłącznie z wojną właśnie z terroryzmem. Śmierć człowieka legitymującego się paszportem z dwugłowym orłem spełnia warunki zapisane w doktrynie wojennej Federacji Rosyjskiej, w myśl której Moskwa zastrzega sobie prawo do użycia siły za granicą dla obrony własnych obywateli. Brazylijskie święto sportu w samym środku lata do pewnego stopnia ogranicza zainteresowanie świata coraz bardziej nużącym go konfliktem ukraińskim.

Nawet jeśli tym razem sprawa rozejdzie się po kościach, w wielu światowych gabinetach, u polityków i wojskowych sztabowców, światła będą palić się do późna jeszcze przez wiele nocy.