Według Kaczyńskiej wprowadzenie całkowitego zakazu przerywania ciąży to rozwiązanie skazujące wiele kobiet na aborcyjne podziemie. - Nierzadko sprowadzające bezpośrednie niebezpieczeństwo dla ich życia i zdrowia, co w przypadku matek mających już dzieci należy uznać za rozwiązanie okrutne wobec rodzin - pisze córka Lecha i Marii Kaczyńskich.

Kobiety powinny mieć zagwarantowaną możliwość podjęcia świadomej decyzji przy wparciu odpowiednio przeszkolonego personelu medycznego, a także duchownych - uważa Kaczyńska.

Wskazanie na księży jako doradców bardzo oburzyło Tomasza Terlikowskiego. - Czytam felieton Marty Kaczyńskiej w tygodniku "W sieci" i nadziwić się nie mogę - pisze Terlikowski na stronie internetowej TV Republiki o słowach córki Lecha Kaczyńskiego.

Nie, nie chodzi o to, że córka pary prezydenckiej jest za in vitro i (w niektórych wypadkach) za aborcją (bo to akurat zaskoczeniem nie jest, jeśli weźmie się pod uwagę poglądy jej rodziców), ale o to, że chce ona, by w procedurze zabijania dzieci (trzeba przyznać, że nie ma mowy o wyjątku eugenicznym, co można uznać za pewien postęp, bo wydaje się, że ten został odrzucony) ze względu na nieodpowiednie pochodzenie i zagrożenia zdrowia matki (przypomnę, bo często się o tym zapomina, że jest to określenie dalece nieścisłe i może obejmować – i tak choćby w Hiszpanii było – depresję matki albo pogłębienie wady wzroku) uczestniczyli duchowni - wyjaśnia publicysta swoje oburzenie.

Szokującym jest pomysł, by ksiądz miał wyznaczać, czy dane dziecko można czy nie można zabić. Zgody na takie rozwiązania, ze strony ludzi wierzących, być nie może - tłumaczy. - A ksiądz, który zdecydowałby się w takiej procedurze uczestniczyć sam postawiłby się poza wspólnotą Kościoła, uczestnicząc w aborcji, co jest zakazane przez Kodeks Prawa Kanonicznego - przypomina.

Sugestia ta jest jednak próbą wygodnego zrzucenia odpowiedzialności za zabicie na duchownych. Jest to także próba, mam nadzieję, że nieświadoma, ubabrania księży w krew niewinnych - oskarża Martę Kaczyńską Terlikowski.