Maciej Miłosz: Jaki jest stosunek Prezes Sądu Najwyższego do miasteczka namiotowego?
Prof. UŁ dr hab. Dariusz Świecki: Nie ma najmniejszych wątpliwości, że obecność miasteczka namiotowego przed wejściem do Sądu Najwyższego i w pasie drogi do budynku utrudnia pracę SN, Sądu Administracyjnego i IPN. Jednak usytuowanie miasteczka namiotowego przed SN jako wyrazu protestu przeciwko pracy sądów w całej Polsce przede wszystkim zastanawia. Czy w powszechnej świadomości obywateli funkcjonuje przekonanie o zwierzchnictwie Sądu Najwyższego nad całym wymiarem sprawiedliwości? Jeśli tak jest, do opinii publicznej, w szczególności zaś do protestujących, powinno dotrzeć, że Sąd Najwyższy nie sprawuje nadzoru administracyjnego nad sądami powszechnymi. Potrzebę takiego nadzoru sygnalizował już poprzedni Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, ś.p. Stanisław Dąbrowski. Pani Prezes prof. dr hab. Małgorzata Gersdorf o konieczności stworzenia przepisów umożliwiających Pierwszemu Prezesowi SN nadzoru nad sądami mówiła na posiedzeniu sejmowym 21 lipca 2016 r. Jak dotąd postulat ten nie spotkał się z odzewem ze strony polityków. Zamiast tego jesteśmy świadkami demonstrowania niezadowolenia z pojedynczych przykładów pracy sądów w całej Polsce, pod Sądem Najwyższym, który de facto nie jest odpowiedzialny za wszystkie sądy powszechne.

Dlaczego zamknięto główne wejście do SN?

Wchodzący, zarówno interesanci, jak i pracownicy, narażeni są na nieprzyjemne uwagi protestujących (o czym wielokrotnie kierownictwo SN było informowane), dlatego mając na uwadze przede wszystkim bezpieczeństwo i komfort osób wchodzących do Sądu Najwyższego, podjęto decyzję o tymczasowym ograniczeniu możliwości korzystania z wejścia głównego do SN. Osobną kwestią jest konieczność „obrony” gmachu przed protestującymi, którzy zapowiadali okupację budynku, na co Pierwszy Prezes SN nie może się zgodzić.

Czy pod koniec sierpnia sędzia Gersdorf zaprosiła Adama Słomkę na rozmowę?

Pani Prezes rozmawiała z Panem Adamem Słomką na jego prośbę. Z tej rozmowy dowiedziała się o planach zamknięcia ulicy i okupacji budynku oraz utworzenia „majdanu” przed Sądem Najwyższym.

Wcześniej, bo 1 września 2016 r. zostało skierowane do Prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z publicznym znieważeniem organu RP (art. 226 § 3 k.k.) przez Pana Słomkę polegającym na wielokrotnym określeniu SN mianem „szajki”, „hołoty”, „szajki zbrodniarzy” i „czerwonej hołoty zbrodniarzy”. Do wygłoszenia tych słów doszło właśnie przed wejściem głównym do Sądu Najwyższego.

Czy w czasie tej rozmowy pytała się, czy jest na "liście ludzi do wieszania"?

Postawa Pana Adama Słomki, treści publicznie wygłaszane przez niego i przez Panią Ewę Stankiewicz, oraz ogólna atmosfera, w jakiej odbywała się rozmowa, mogły wpłynąć na postawienie tego rodzaju pytania, raczej o charakterze retorycznym. Czy Pani Prezes powinna personalnie obawiać się gróźb, jakie wygłaszane są przed wejściem do SN? Proszę zapytać Pana Słomkę, ale na pewno nie.

Jak SN odnosi się do postulatów reformy wymiaru sądownictwa proponowanych przez KPN (chodzi m.in. o wprowadzenie ław przysięgłych, wyboru wojewódzki Rad Sądownictwa w wyborach powszechnych, wyborów powszechnych 15 sędziów Krajowej Rady Sądownictwa czy stworzenie odrębnego sądownictwa dyscyplinarnego)?

SN wypowiada się wyłącznie w kwestii opiniowania aktów prawnych, nie zajmuje natomiast stanowiska w stosunku do publicystycznych wypowiedzi.

Jaki jest stosunek SN do dekomunizacji wymiaru sprawiedliwości?

Pierwszy Prezes SN za niezrozumiały uważa postulat dekomunizacji Sądu Najwyższego, który przecież w 1990 r. powołany był „na nowo” (do tej kwestii odniósł się Rzecznik Sądu Najwyższego w swoim oświadczeniu z 16 września 2016 r.).

Współcześnie „dekomunizacja” to jedynie hasło populistyczne, niemające odzwierciedlenia w rzeczywistości. Dużo łatwiej posłużyć się tego rodzaju określeniem, niż odnieść się do rzeczywistej roli, jaką odgrywa SN w strukturze organów władzy sądowniczej. Poza nadzorem judykacyjnym SN orzeka np. o ważności przeprowadzonych wyborów, o finansowaniu partii politycznych i jego orzeczenia w tym ostatnim przedmiocie nigdy nie były kontestowane; czy dotyczyły PSL, Nowoczesnej czy Partii Razem.

O "MAJDANIE" PRZED SĄDEM NAJWYŻSZYM CZYTAJ W TEKŚCIE MAGAZYNU DGP >>>