Zacznijmy właśnie od tego trzeciego, który - jak już wiemy - śmigłowców w Polsce montować nie będzie, czyli od produkującego m.in. caracale francuskiego Airbusa. Oto fragment wtorkowego listu otwartego prezesa Airbus Helicopters: "W swojej ofercie Airbus Helicopters zgodził się na utworzenie wraz z WZL-1 jedynego w Polsce państwowego zakładu produkcji śmigłowców, w którym Polska posiadałaby 90 proc. udziałów". Początkowo mówiło się, że ma to być spółka z większościowym udziałem francuskiego potentata, najwyraźniej w trakcie negocjacji udało się proporcje odwrócić. I gdyby taki zakład powstał, to można by powiedzieć, że byłby on najbardziej polski z trzech zakładów, które wówczas mielibyśmy w kraju, ponieważ jego właścicielem większościowym byłby Skarb Państwa (oczywiście można przy okazji zadać pytanie, po co nam trzy takie fabryki). Ale taki zakład nie powstał i nie powstanie.

Dwa zakłady, które zlokalizowane są w Polsce i zajmują się produkcją oraz montażem śmigłowców, to PZL Mielec i PZL Świdnik. Od 2015 r. 100 proc. udziałów w tym pierwszym ma największy koncern zbrojeniowy świata Lockheed Martin. Wcześniej, bo w 2007 r. (za rządów Prawa i Sprawiedliwości), zakład od Skarbu Państwa kupił inny gigant amerykański, United Technologies Corporation (UTC). To wtedy tak naprawdę zaczęła się w Mielcu produkcja elementów śmigłowców, wcześniej była to sięgająca tradycjami jeszcze okresu międzywojennego fabryka samolotów. Obecnie może produkować 24 śmigłowce black hawk rocznie.

Z kolei PZL Świdnik to najbardziej doświadczony producent śmigłowców w Polsce (jak sam się chwali, wyprodukował ich ponad 7 tys., m.in. służące w Wojsku Polskim głuszce). Od 2010 r. większościowym udziałowcem jest włoski koncern Leonardo Helicopters (sprzedaż zatwierdziła koalicja PO-PSL). To fragment jednego z oficjalnych oświadczeń firmy: "PZL-Świdnik S.A. pragnie jednoznacznie wyjaśnić i stanowczo podkreślić, iż jest firmą polską, zarejestrowaną i prowadzącą działalność gospodarczą zgodnie z prawem polskim, na terenie Polski. PZL-Świdnik jako przedsiębiorca krajowy uiszcza wszelkie daniny publiczne, w tym podatki i składki na ubezpieczenia społeczne, w Polsce, jak również wypłaca wynagrodzenia swoim polskim pracownikom". Od 2010 wartość inwestycji (w tym koszt zakupu zakładu) wyniosła 600 mln zł, a daniny publiczne zasilające Skarb Państwa (takie jak składki ZUS czy podatki) przekroczyły 400 mln złotych.

Zarówno więc Mielec jak i Świdnik zatrudniają w Polsce pracowników i płacą tu szeroko rozumiane daniny. Nie zmienia to faktu, że są częściami zagranicznych koncernów i to one podejmują decyzje odnośnie ich przyszłości. I jeśli centrale LM bądź Leonardo Helicopters polecą wykonanie jakichś działań, to nie napotkają sprzeciwu. Polski rząd nie posiada udziałów ani w jednym, ani w drugim zakładzie, również technologie są w rękach zagranicznych podmiotów. I choć rząd PiS ostatnio delikatnie badał, czy zagraniczni potentaci nie chcieliby sprzedać części udziałów, to na razie w tej kwestii panuje kompletna cisza.