Magdalena Rigamonti: Wyrzucą Legię z Ligii Mistrzów?
Maciej Wandzel: Nie sądzę. To wręcz niemożliwe.
Bogusław Leśnodorski: Chociaż jest tak, że odpowiadamy za zachowania kibiców na stadionie i wokół stadionu.
Wandzel: I jest wstyd.

W Madrycie 13 kibiców Legii zostało zatrzymanych, policja użyła gumowych kul, by opanować sytuację. Był strach przed kibicami z Polski.

Leśnodorski: Przy wejściu na sam stadion doszło do nieprzyjemnego incydentu, lecz trwał on krótko i został szybko opanowany. Nie ma co tego usprawiedliwiać, lecz takie rzeczy zdarzają się w tłumie. Ale by tego incydentu nie demonizować: sytuacja na dziś wygląda tak, że nadal zatrzymane są dwie osoby. Z perspektywy czasu można też powiedzieć, że hiszpańska policja również się nie popisała. Na stadionie było już OK.
Wandzel: Już jesteśmy ukarani za mecz z Borussią.
Leśnodorski: 2 listopada gramy z Realem przy pustych trybunach.

Pójdziecie panowie na ten mecz?

Leśnodorski: Nie wiem, ja chyba nie. Nie wytrzymam tego.
Wandzel: Ja chyba też nie. Zobaczymy. Strasznie jest grać przy pustych trybunach. Już raz coś takiego przeżyliśmy, z Ajaxem Amsterdam. Na trybunach było wówczas kilkaset osób zaproszonych przez UEFA. Bawili się świetnie. Absurdalna sytuacja.
Leśnodorski: Skądinąd jeden z nich w koszulce „F***k UEFA”.
Wandzel: Inny miał szalik z krzyżem celtyckim, symbolem zabronionym na meczach. Dziwne to było.
Leśnodorski: Ja chyba nie chcę tego drugi raz przeżywać.

Kto będzie dopingował piłkarzy?

Leśnodorski: Nikt. To profesjonaliści, poradzą sobie. Nie wiem tylko jak Real, bo oni chyba nigdy nie grali przy pustych trybunach.

Jakie jest morale waszych zawodników?

Wandzel: Wysokie. Chcą udowodnić, że potrafią grać, że są drużyną i że ten klub sobie poradzi. Naśmiewanie się z nich jest nie na miejscu.

Po przegranej 0:6 z Borussią trudno się nie naśmiewać.

Wandzel: Byli wówczas w najgorszym kryzysie. Zerwane więzi w zespole, problemy z trenerem.

Byłam ostatnio w Albanii i jak powiedziałam, że przyjechałam z Warszawy, to kilku miejscowych facetów wybuchło śmiechem. Mówili, że trzeba było najpierw ich zapytać, a nie brać Besnika Hashiego na trenera.

Wandzel: Nie wiedziałem, że na takie tory zejdzie ta rozmowa. W Albanii nie mieliśmy informatorów. Zasięgaliśmy języka gdzie indziej, w Belgii na przykład, w której Hashi był trenerem i zdobył mistrzostwo kraju, grał w Lidze Mistrzów. OK, ale to nasz błąd, że go zaangażowaliśmy.
Leśnodorski: Chociaż to właśnie z nim awansowaliśmy do LM.
Wandzel: Oczarował nas tym, jak i co mówił.
Leśnodorski: Zaryzykowaliśmy. I ryzyko się nie opłaciło.
Wandzel: Błąd zrobiliśmy i tyle. Teraz trzeba się podnieść, jak w sporcie.

Karę wam zapłaci?

Wandzel: To żart? Zgodził się na pewne kompromisy, ale to chyba lepiej, jak Bogusław opowie.
Leśnodorski: Okazał się porządnym człowiekiem. W biznesie jest tak, że ludzie jak nie muszą, to nie rezygnują z kasy. On się zachował fair, nie zażyczył sobie całej przysługującej mu odprawy.

Miny macie panowie jakieś nietęgie.

Wandzel: Jesteśmy w kryzysie, ale... Proszę jednak zważać na proporcje, bo od kiedy Bogusław jest prezesem, to klub został trzy razy mistrzem Polski, zdobył Puchar Polski i po 21 latach jest w Lidze Mistrzów. Mamy trudny moment, ale i tak znacznie większa jest liczba sukcesów niż porażek. Proszę nas sprawiedliwie oceniać.
Leśnodorski: Nie mam poczucia, Maciek, żeby pani nas niesprawiedliwie oceniała.
Wandzel: Tylko mówię o tym, że przez wiele lat w tym klubie był czas wielkiej smuty. Teraz jest kryzys, ale nie ma smuty.