Pani jest w połowie Polką, prawda?
I to w tej lepszej połowie.

I nie przeszkadza pani, że w 1980 r. wykorzystał nielegalnych polskich imigrantów do budowy Trump Tower? I że im nie płacił?
Znam tę historię. Ale słyszałam, że w całej sprawie dużą winę ponosi polski kontrahent Trumpa, właściciel firmy angażującej pracowników. Rozmawiałam z Donaldem wiele razy o Polsce, on zna historię waszego kraju, docenia odwagę Polaków, wie o powstaniu warszawskim, o moim ojcu, który walczył w tym powstaniu.

A wygląda na takiego, który nie wie, gdzie leży Polska.
Zapewniam, że orientuje się, gdzie są co bardziej intratne nieruchomości w Warszawie i w innych miastach Polski. Proszę się nie pozwalać ogłupiać. Trump doskonale zdaje sobie sprawę z tego, kto jest waszym sąsiadem na wschodzie, jak ważne jest bezpieczeństwo waszego kraju.

Ale dogaduje się z Władimirem Putinem.
Na pewno będzie więcej z nim rozmawiał niż Obama, ale nie pozwoli mu działać przeciwko Polsce. Tak, już słyszałam o drugiej Jałcie. To bzdury. Trump ma wielkie ego i nie pozwoli się ograć Putinowi.

Czy pani przyjechała do nas jako nieformalny wysłannik Trumpa?
Przyjechałam na organizowany przez PiS Kongres 590, ale też po to, by rozmawiać z polskimi politykami, również jako dziennikarka. Być może jestem w wyjątkowej sytuacji, bo jestem i Amerykanką, i w części Polką, a do tego mam kontakty na najwyższych poziomach politycznych w obydwu krajach. Być może uda mi się też sprawić, by relacje naszych dwóch krajów były silniejsze.

Może pani napisać SMS-a: Donald, kiedy spotkasz się z Andrzejem?
Jeśli będzie trzeba – tak. Choć przede wszystkim jestem dziennikarką, ale jeśli jako nieoficjalny ambasador prezydenta Trumpa mogę przysłużyć się zacieśnieniu polsko-amerykańskich relacji, to zrobię to. Wiem, że w tym momencie, w obliczu tego, co robi Putin, to, co się dzieje z powodu Państwa Islamskiego, nasze relacje są najważniejsze w historii.

Czyli przyjechała tu pani z misją.
Polska to dla mnie priorytet. I Donald Trump o tym wie. Jeśli będę musiała do niego zadzwonić i powiedzieć: Donald, nie zapominaj o Polsce, to zrobię to bez wahania.

Czy on jest przewidywalny?
Dobre pytanie.

No i?
Znam go od wielu lat, już grubo ponad 20.

I...
W wielu sprawach jest. Wiem, gdzie jest jego serce, co myśli. To patriota, facet, który wie, co jest dobre dla Ameryki.

Wyrzucenie nielegalnych imigrantów, przepędzenie muzułmanów, mur na granicy z Meksykiem.
Zdarzało się, że w czasie kampanii mówił rzeczy nieprzemyślane.

Teraz pójdzie po rozum do głowy?
Teraz wie, że w wielu kwestiach potrzebne są kompromisy, tak jak choćby w sprawie ObamaCare. Inny przykład? Z jednej strony uważa, że błędem było wysyłanie naszych żołnierzy do Iraku czy Libii, mówi, że będzie ostrożny przy podejmowaniu decyzji o wysyłaniu wojska w różne rejony świata. Z drugiej – wierzy w armię, bezpieczeństwo Ameryki i jej sojuszników. To są dla niego priorytety. Pytała pani o jego nieprzewidywalność. On przez całą kampanię był nieprzewidywalny dla samych republikanów, mówił rzeczy, które im się po prostu nie podobały, choćby te dotyczące gejów i środowiska LGBT.

Przecież to homofob.
Bzdura. Przecież on w czasie kampanii powiedział, że homoseksualiści i wszyscy przedstawiciele ruchów LGBT powinni mieć takie same prawa, jak inni obywatele USA. Wie pani, że wielu gejów głosowało na Trumpa. On ich do siebie przekonał. A republikańscy politycy, no cóż, nie wygwizdali go, lecz też wielu z nich publicznie mówiło, że nie akceptują poglądów Trumpa.

Kup w kiosku lub w wersji cyfrowej