Jeżeli rząd już w 2017 r. nie zwiększy, choćby w minimalnym stopniu, kwoty dochodu wolnej od PIT, da wyraźną wskazówkę, jak w prosty sposób można obchodzić orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Za każdym razem, gdy zapadnie wyrok o niezgodności jakiegokolwiek przepisu (niekoniecznie podatkowego) z konstytucją, wystarczy uchwalić w to miejsce nową regulację, identyczną z zakwestionowaną już przez TK.

Tak właśnie stało się 15 listopada br., gdy Sejm zdecydował, że "w latach 2016 i 2017 obowiązuje skala podatkowa (...) w brzmieniu obowiązującym w 2015". Czyli dokładnie ta, którą – ze względu na brak waloryzacji kwoty wolnej - trybunał uznał rok temu za niezgodną z konstytucją. Nie wiadomo, co gorsze: niewykonywanie latami wyroków TK (głośny ostatnio przykład świadczeń dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych) czy uchwalenie nowych przepisów w żadnym stopniu nieróżniących się od tych, które zostały już uznane za niekonstytucyjne.

Rządzący podają dwa powody na wytłumaczenie nowelizacji z 15 listopada. Po pierwsze, trwają prace nad jednolitym podatkiem i jeśli wejdzie on w życie od 2018 r., to będzie też uwzględniał zmiany w kwocie wolnej. Po drugie, gdyby nie nowela, to podatnicy jeszcze bardziej by stracili, bo w 2017 r. płaciliby PIT już od pierwszej zarobionej złotówki.

Żaden z tych argumentów mnie nie przekonuje. Skoro od 2018 r. miałaby wejść w życie duża reforma, to cóż stoi na przeszkodzie, żeby teraz, na raptem rok, wykonać trybunalskie orzeczenie? Podwyżka, choćby niewielka, automatycznie uchroniłaby nas też przed konsekwencjami wygaśnięcia niekonstytucyjnego przepisu.

Uważam, że o wiele gorsze są skutki uchwalenia nowelizacji w brzmieniu identycznym jak ten zakwestionowany już przez TK. To czytelny sygnał, że rządzący za nic mają trybunalskie orzeczenia. Że wystarczy obietnica przyszłej reformy albo postraszenie skutkami braku normy prawnej, by nadal działać wbrew konstytucji. I że jeśli ktoś z obywateli nie zgodzi się na takie traktowanie, to niech sobie zaskarży nowy przepis do TK.

Najwyższa pora, żeby rząd wycofał się z takiej praktyki. Ma jeszcze czas. Korzystna dla podatników zmiana nie musi zostać uchwalona do końca listopada. Ta zasada dotyczy wyłącznie zmian na niekorzyść opodatkowanych