Monika Olejnik przypomina, że w wywiadzie dla Reutersa prezes Kaczyński wyznał, że większość decyzji w państwie jest podejmowana bez jego woli i świadomości.

Trudno w to uwierzyć! Chyba jedyną taką decyzją było zamówienie przez marszałka Sejmu Kuchcińskiego kanapek, które zresztą stały się dowodem na pucz. Tak prezes nazwał bunt opozycji, choć wojskowych jako żywo po stronie protestujących posłów i posłanek nie widać - pisze dziennikarka.

Kaczyński dla Reutersa: Z Rosją trzeba negocjować z pozycji siły, nie jako słabszy>>>

Jak prezes powie, że to, co się wydarzyło w Sejmie, to był pucz, to trzeba się tego trzymać. I już - komentuje Olejnik.

Kaczyński skarży się Reutersowi: „Porównują mnie do I sekretarza [PZPR]. Ale on miał duży budynek i setki pracowników”. Pan prezes ma malutki budynek na Nowogrodzkiej i morze ochroniarzy, a najważniejsze osoby w państwie to jego pracownicy - czytamy w felietonie.

Olejnik krytykuje Kaczyńskiego, że konferencji władz PiS, "szarmancki prezes nie ustąpił nawet kobiecie, premier Beacie Szydło".

Dziennikarka przypomina, że prezes krytykujący dzisiejszych przeciwników za to, że są opozycją totalną, jednocześnie zapomina, jak to sam był w opozycji totalnej.  - Wyprowadzał ludzi na ulice, protestował przeciwko rządowi, a hasła na manifestacjach urągały przyzwoitości. Opozycja totalna pod wodzą Kaczyńskiego bojkotowała prezydenta i wiele razy demonstracyjnie opuszczała salę sejmową - pisze Olejnik.

To był trudny rok, rok rozhuśtanych emocji i łamania praworządności. Rok 2017 może być nie lepszy, bo łakomstwo prezesa nie zna granic - stwierdza dziennikarka na koniec.