Okazuje się, że lot szefowej rządu, jej zastępcy i kilku kluczowych ministrów nie był lotem regulowanym instrukcją HEAD. Jeśli nie, to jakie zasady regulowały ten rejs? Jakie zasady obowiązywały we wszystkich lotach cywilnymi maszynami po 10 kwietnia 2010 roku? Kto i kiedy te zasady stworzył? Czy zostały one poddane publicznej ocenie? Czy i kiedy oceniali je eksperci od lotnictwa? Do jakich doszli konkluzji?

Rzeczywiście. Instrukcja, do której odnosi się prokuratura opisuje organizację "lotów oznaczonych statusem HEAD w lotnictwie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej". Jednak po 10 kwietnia zasadą było transportowanie VIP-ów cywilnymi maszynami. Były wiceszef MON gen. Czesław Mroczek, były szef KPRM Tomasz Arabski i obecny wiceszef MON Bartosz Kownacki zapewniali, że zasady tej regulacji odnoszą się do lotów najważniejszych osób w państwie embraerami PLL LOT. Wyłamała się jedynie obecna szefowa KPRM Beata Kempa, która wspominała o niejawnej cywilnej instrukcji HEAD. Szybko jednak sprowadzono ją na ziemię. Okazało się, że ta tajna instrukcja to załącznik do umowy między rządem a LOT-em.

Jak w końcu jest? Kto ma rację? Jaki jest status zaktualizowanej w 2013 roku instrukcji HEAD? Na ile istotny jest ten dokument? Po co go napisano, skoro nie ustala zasad podróżowania najważniejszych osób w państwie, które latają maszynami cywilnymi?

Prokuratura na te pytania nie odpowiada. Sugeruje za to, że nawet gdyby premier Beata Szydło leciała z Londynu na podstawie instrukcji HEAD, to i tak nie mogłoby dojść do  złamania tej ostatniej. Bo na pokładzie embraera nie może być jednocześnie premier i pierwszy wicepremier. A przecież Mateusz Morawiecki, który leciał tym samolotem pierwszym wicepremierem nie jest. To naprawdę brzmi jak średni żart. Spodziewałem się, że ktoś po Londynie przytomnie, po cichu przeredaguje instrukcję HEAD i wykreśli z niej nieistniejące w polskim systemie konstytucyjnym stanowisko pierwszego wicepremiera (charakterystyczne dla byłych republik radzieckich). Zakładałem, że znajdzie się ktoś sensowy, kto zdobędzie się na refleksję i uporządkuje kwestie związane z lotami najważniejszych osób w państwie. Mieliśmy dobrą okazję, by pewne kwestie doprecyzować. Uszczelnić. Zamiast tego mamy dalszy ciąg żonglowania tupolewizmem. Dziecinadę i kombinatorstwo, które - wcześniej czy później - zawsze się źle kończy.