Szef WOŚP twierdzi, że polityki nie uprawia, ale jak każdy ma swoje sympatie polityczne.

Kiedy mówię o swoich przekonaniach, nie występuję w koszulkach z logo WOŚP. Reprezentuję wówczas siebie, a nie fundację. Tuż przed ostatnim finałem robiliśmy badania na temat fundacji i zadaliśmy m.in. pytanie, na kogo ludzie głosują. I okazuje, że przeciętny Kowalski, który jest z Orkiestrą, jest także zwolennikiem PiS czy PO. Ich sympatie polityczne rozkładają się dokładnie tak jak słupki poparcia w sondażach partyjnych - powiedział Owsiak "Super Expressowi".

Przyznaje on jednak, że utożsamiano go jednak z określoną formacją polityczną.

Bo ktoś tak chciał. PO - bo o niej mówimy - rządziła 8 lat. Było naturalne, że przez te 8 lat coś się działo - uważa Owsiak.

Żyję na tym świecie od ponad 60 lat, potrafię go rozumieć i być wobec niego cierpliwy. Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy słyszę, że ten kraj jest w ruinie, bo nie jest. Ale otwiera mi się też, kiedy dyskredytujemy siebie nawzajem - dodał.

Szef WOŚP stwierdził też, że jeśli para prezydencka chciałaby przyjść na finał, to nikt by im nie powiedział "nie".

Pół roku temu robiliśmy badania, które sprawdzały, jak reaguje na nas elektorat PiS. 87 proc. z nich absolutnie nas akceptuje. To nasz wielki sukces, że wbrew temu, co nam się zarzuca, nie jesteśmy zbratani tylko z jedną opcją. To się wymyka - powiedział Owsiak.

Przy okazji szef WOŚP nie zostawił suchej nitki na obecnych władzach TVP, która zrezygnowała z transmisji corocznego finału Orkiestry.

Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Ale widzisz, przychodzi do TVP człowiek, który ją zabija. Nie chodzi o mnie, bo to, że mnie i Orkiestrę olał, to szczegół. Zbudował jednak telewizję na taki sposób, że nagle wraca hasło "Telewizja łże" - ocenił Owsiak.