Jestem na diecie. To się nie liczy?

Ważna jest intencja.

Schudłbym chętnie.

W takim razie się nie liczy.

Mięsa nie jem, żadnych słodyczy, nic, a ojciec mi mówi, że się nie liczy?! Skandal.

Albo chce pan przeżyć Wielki Post, albo zrobić sobie turnus odchudzający. Sorry, ale to nie jest to samo.

Już myślałem, że taki wegehipster to katolicki ortodoks.

Niby dlaczego?

Nie je mięsa, mleka, słodyczy, nie pije. Na ciuchy nie wydaje, bo i tak wygląda jak bezdomny. Post 24 godziny na dobę.

W takim razie zachowuje wstrzemięźliwość, taki post świecki. Jeszcze tylko to wszystko w imię Boże, z modlitwą oraz jałmużną, wyzbyciem się zła – i już będziemy mieli post.

W powszechnym rozumieniu post to kwestia diety.

W takim razie powszechne rozumienie jest błędne. Post zdecydowanie nie jest kwestią diety. Jeśli ktoś nie je mięsa, ryb, odmawia sobie słodyczy czy alkoholu, to zachowuje wstrzemięźliwość.

Inni odmawiają sobie Facebooka czy imprez.

To może być jakaś forma umartwienia często towarzysząca postowi, ale to nie załatwia sprawy. To nadal rytualne wypełnienie obowiązków religijnych. A nam chodzi o pełną autentyczność – nie robię czegoś, bo muszę, a dlatego, że chcę. I jeszcze wiem, dlaczego to robię.

Właściwie dlaczego to robię?

Post chrześcijański – nie da się tego inaczej powiedzieć – ma na celu zjednoczenie z Bogiem, zrobienie miejsca dla Niego, usłyszenie Jego głosu, poczucie Jego obecności. Dopiero wtedy człowiek może odnowić się całkowicie, zyskać prawdziwą radość.

Mnie uczono, żeby nie jeść mięsa. Swoją drogą to sushi mógłbym?

Sam pan widzi absurd takiego rozumowania. Dobrze, że powstrzyma się pan od jedzenia mięsa, zwłaszcza jeśli pan je lubi…

Bardzo.

Ale zastąpienia mięsa wykwintnym, drogim sushi nie jest autentycznym aktem ani wstrzemięźliwości, ani postu. Dla kogoś, kto uwielbia mięso, to, że się od jego jedzenia powstrzyma, jest wyrzeczeniem, dla wegetarianina – żadnym, bo i tak go nie je. Jednocześnie doceniłbym postawę wielu wegan, bo u nich za dietą coś się kryje. Dla wielu z nich jest to opowiedzenie się za życiem, niechęć do zabijania i męczenia zwierząt.