- Państwo przestrzegające prawa to testament Lecha Kaczyńskiego, który prezes PiS powinien wypełnić. Lech Kaczyński nie pozwoliłby na dyktaturę PiS i psucie prawa – mówi w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej".

Prof. Staniszkis porównuje przy tym to, jakim ludźmi otaczał się Lech Kaczyński, z tymi, którzy są teraz w rządzie czy w Kancelarii Prezydenta. – Widać słabość dzisiejszej administracji. Jarosław Kaczyński powinien przeciąć tę niechlujną złą zmianę – ocenia i wzywa:  - Dla pamięci Lecha Kaczyńskiego Jarosław powinien zrobić coś, z czym osobiście może się nawet nie zgadzać jako polityk PiS.

Jej zdaniem, Lech Kaczyński przeciwstawiłby się m.in.: łamaniu niezależności sądów, naruszeniu demokracji czy np. zmianom w szkolnictwie (te wprowadzono bez konsultacji z nauczycielami). - Lech Kaczyński nie zgodziłby się na dzisiejsze niszczenie państwa przez PiS (…) Lech Kaczyński jako prezydent nie pozwoliłby się traktować instrumentalnie szefowi MON. Nie zgodziłby się na dewastację w wojsku – uzupełnia. W innym miejscu mówi nawet o "dyktaturze PiS".

"Duda ględzi, jest dobry retorycznie, ale to wszystko"

Prof. Staniszkis dopytywana, czy kontynuatorem prezydentury Lecha Kaczyńskiego jest Andrzej Duda, zaprzecza.

- To nie ten kaliber. Nie broni prawa. Nie broni wojska, mimo że jest naczelnym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Nie budzi szacunku - uważa. – Duda ględzi, jest dobry retorycznie, ale to wszystko. On przeminie – kwituje.