Anna Pamuła w sobotę gościła w TVN24, gdzie opowiedziała o swojej rozmowie z taksówkarzem, którego starała się przekonać do zmiany zdania w kwestii przyjmowania uchodźców. - Myślę sobie w ten sposób. Że ile Polska miała przyjąć tych uchodźców? 7 tysięcy. No to załóżmy, że przyjmujemy te 7 tysięcy i wśród nich jest jeden zamachowiec. I wysadza w powietrze, ginie 10 Polaków. Ale uratowaliśmy życie tych 6999 osób, które uciekały przed wojną - powiedziała Pamuła. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Reporterka w komentarzu zamieszczonym w "Gazecie Wyborczej" stara się wyjaśnić swój punkt widzenia. Dopisuje również pointę do opowieści o rozmowie z taksówkarzem - kierowca miał jej po namyśle odpowiedzieć: Ja to widzę inaczej, bo jestem rasistą, proszę pani.

Anna Pamuła wyjaśniła, że w jej wypowiedzi chodziło o podkreślenie, że życie każdego człowieka jest tyle samo warte.

- Gdybym musiała wybrać, czy chcę uratować przed pewną śmiercią moich bliskich - przyjaciół, rodzinę, znajomych - czy zupełnie obcych ludzi, wybrałabym bliskich. Przyjmowanie uchodźców nie jest jednak równoznaczne ze skazywaniem kogokolwiek na śmierć - wyjaśniała.

Dodała, że doskonale rozumie strach przed terrorem i Państwem Islamskim, ponieważ sama mieszka w Paryżu i była w tym mieście w dniach zamachów. Przekonywała jednak, że dzięki racjonalnemu myśleniu udaje się jej nie ulec najskuteczniejszej broni terrorystów, za którą uważa strach.

Pamuła przytoczyła również kilka głosów, jakie dotarły do niej na jej temat po wypowiedzi wygłoszonej w TVN24. - Dostałam (...) wiadomości na Facebooku: "Mam nadzieję, że te 6999 uratowanych Panią wyrucha", "czy wiesz, że muzułmanie współżyją kozami" - wyliczała.

- Uczono nas, że łatwiej nienawidzić anonimowego wroga. Okazuje się, że nienawiść chce, by ten wróg miał imię. I dziecko - te słowa dr. Radosława Strzeleckiego z Zakładu Etyki UJ cytuje autorka. Dodaje, że pośród wulgarnych komentarzy na jej temat pojawiły się jej zdjęcia z dzieckiem.