Problemem opozycji jest to, że myśli o swoich zmaganiach z PiS właśnie w takiej konwencji. Stąd pomysł zjednoczonej opozycji, w której wszyscy – od PO po Razem – stają do walki ze wspólnym wrogiem. Stąd takie gorączkowe poszukiwanie lidera (ilu ich już mieliśmy? – Kijowski, Schetyna, Tusk, Petru, Frasyniuk). Stąd przekonanie, powtórzone ostatnio przez Dariusza Rosatiego, że absolutnym priorytetem opozycji jest odparcie Kaczyńskiego, a cała reszta to później, później, później. Gdy zjednoczone siły ludzkości stają do ostatecznej bitwy z kosmicznymi najeźdźcami, nikt się przecież nie zastanawia nad systemem podatkowym czy prawami kobiet?

Na nieszczęście dla zwolenników takiego podejścia – PiS nie przyleciał z Marsa. Nie zagarnął Polski za pomocą laserów, lecz wygrywając w demokratycznych wyborach. Siłą Kaczyńskiego jest skuteczność w przekonywaniu wyborców, a nie większa armia bądź zaawansowanie techniczne. Oczywiście, po zwycięstwie w 2015 r. jego możliwości perswazji uległy zwiększeniu. Nikt rozsądny nie wątpi, że TVP w obecnej postaci ma tylko jeden cel – propagować światopogląd PiS. Niemniej jednak dopóki w Polsce jest nadzieja na demokratyczne wybory, a opozycja ma możliwość komunikowania się ze społeczeństwem, dopóty stawką jest przekonywanie wyborczyń i wyborców do głosowania na określoną wizję Polski.