- Prywatnie w moim życiu wszystko jest już ustabilizowane - odpowiedział Maciej Maleńczuk na pytanie Doroty Wysockiej-Schnepf, o to, jak mu się żyje w Polsce pod rządami Prawa i Sprawiedliwości. Ale jak dodał, "człowiek będący na pewnym poziomie" poza myśleniem wyłącznie o sobie, powinien też patrzeć na to, co się dzieje wokół niego. Tutaj dopiero w opinii muzyka pojawia się problem, bo o ile "myśląc wąsko", to jemu bezpośrednio PiS nic nie dał i nic nie zabrał, to "myśląc szerzej" w Polsce żyje się teraz mniej wygodnie.

- Patrząc szerzej, to nienawidzę PiS-u. Nienawidzę wszystkiego co oni robią, bo to jest dwulicowość. Gdyby to było szczere, to byłbym w stanie to przyjąć - powiedział Maleńczuk. Jako przykład hipokryzji podał przykład ministra Gowina, który "co prawda mówi, że był nieszczęśliwy, ale zagłosował" za ustawami reformującymi sądownictwo.

Muzyk zwrócił też uwagę na sposób wypowiadania opinii przez polityków. Jego zdaniem wszyscy ci, którzy mają w dyskusji rację "mówią niskim, zrównoważonym głosem", natomiast ci, którzy racji nie mają, ale próbują wszystkich na siłę do niej przekonać "wpadają w taki charakterystyczny dyszkancik, czy kontratenorek". W ten drugi sposób jego zdaniem wypowiadają się politycy PiS-u.

Prowadząca "Temat dnia" zapytała też o to, jakie jest zdanie Maleńczuka na często pojawiający się ostatnio w mediach temat reparacji. Muzyk uważa, że poruszanie takich tematów ponad 70 lat po wojnie mija się z celem, bo politycy PiS-u są dzisiaj w stanie wywalczyć co najwyżej "jakiś ochłap", o ile w ogóle cokolwiek da się wywalczyć. Gdyby to było możliwe, to zdaniem Maleńczuka, już dawno wcześniejsze rządy by rozwiązały problem reparacji.

Padło też pytanie o kanon lektur, z którego zniknął między innymi Michaił Bułhakow i jego "Mistrz i Małgorzata". - Za chwilę czytanie "Mistrza i Małgorzaty" też będzie nie ok - powiedział. Ale to według Maleńczuka stwarza szansę, że wszyscy będą chcieli takie książki czytać. - Wtedy kiedy ja czytałem "Mistrza i Małgorzatę", też tego nie było w kanonie - powiedział Maleńczuk.

Jak podkreślił muzyk, "tylko poprzez edukację możemy do czegoś dojść". I chociaż, jak wspomniał Maleńczuk, sam miał problemy z edukacją szkolną, to "edukował się personalnie". Ale ja sam edukowałem się personalnie i do tego wszystkich zachęcam - dodał.

Spytany o protesty w obronie sądów Maleńczuk powiedział, że włączył się w nie późno i nawet jemu samemu wydawało się, że "za długo się nie włącza". Ale zwlekał z decyzją, ponieważ nie chciał być brany za "kodziarza", bo "pewne obiekcje" związane z KOD. - Włączyłem się dopiero jak na ulicę wyszli młodzi - powiedział. Jednak w  opinii muzyka dwa prezydenckie weta po protestach to za mało.

Maleńczuk był również oburzony incydentem na Westerplatte podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej. Jednak w opinii muzyka wina leży po stronie harcerza, który nie próbował odczytać apelu, chociaż taki otrzymał rozkaz. Według muzyka, to niewyobrażalne, żeby harcerzowi mogła wydać inny rozkaz "jakaś blondyna w żakiecie". - On miał wykonać zadanie, nie wykonał go. Zatrzymał go jakiś kretyn z parasolem, który nic do niego nie mówił tylko przestępował na prawo, na lewo. To był Monty Python - powiedział.

Na koniec muzyk powiedział, że boi się, że PiS wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej, co jego zdaniem jest całkiem prawdopodobne. Dlatego też jak przyznał - myśli o emigracji.