W środę w "Dzienniku Gazecie Prawnej" ukazał się wywiad z prezydentem Andrzejem Dudą - pierwszy wywiad prezydenta, po przedstawieniu projektów ustaw o KRS oraz SN. Prezydent powiedział "DGP", że przedstawił propozycje głębokich zmian w sądownictwie, jednak, jak zaznaczył, w niektórych punktach jest mniej radykalny niż autorzy ustaw, które zawetował. Wskazał także na potrzebę napisania nowej konstytucji i zaznaczył, że teraz jest dobry czas, żeby to zrobić. Zapewnił również, że "nie ma żadnej wojny na górze, jest różnica w paru kwestiach".

O komentarz na temat tego wywiadu i obecnej sytuacji politycznej w Polsce PAP poprosiła politologa z Instytutu Nauk Politycznych UW dr. Bartłomieja Biskupa.

Proponowane przez prezydenta zmiany w sądownictwie, mają służyć temu, żeby sądy przede wszystkim działały sprawniej i były też bliżej obywatela. Jest to zgodne z programem PiS. To jest taki "soft populizm", czyli słuchanie obywateli. Jest to widoczne teraz u każdej z partii, które trochę zaczęły być bliżej ludzi. To właśnie dzięki "soft populizmowi" PiS wygrał wybory. Teraz reforma sądownictwa również jest realizowana w tym duchu. Rządzący pokazują ludziom, że dadzą im jeszcze jedno narzędzie, dzięki któremu będą mogli czuć, że są traktowani bardziej sprawiedliwie – zauważył dr Biskup.

Rozmówca PAP odniósł się do słów prezydenta Dudy o wspólnym celu, jaki mają prezydent oraz PiS. Zdaniem eksperta w kwestii sądów "zarówno PiS, jak i prezydent mają podobny cel, jakim jest zmiana wymiaru sprawiedliwości". Prezydent podpisał jedną ustawę i w związku z tym wydaje się, że zgadza się z kierunkiem zmian proponowanych przez PiS. Natomiast rzeczywiście, nie zgadza się co do pewnych szczegółów tych zmian, stąd ten dzisiejszy konflikt - ocenił.

Politolog zapytany, czy nieporozumienie to spowoduje straty wizerunkowe prezydenta i PiS, stwierdził, że "nie spowoduje to na dzisiaj większych strat, dlatego że PiS od miesięcy utrzymuje wysokie notowania, a prezydent tymi wetami jeszcze bardziej zwiększył zaufanie wyborców do siebie". Myślę, że w tym sensie nie jest to wyniszczające ani dla prezydenta, ani dla partii rządzącej. Pytanie brzmi, ile to jeszcze będzie trwało, bo jeżeli będzie to trwało bardzo długo, to może się zakończyć spadkiem notowań, ale jeżeli ta sytuacja będzie dosyć krótka, to wtedy, jak widać, nie powoduje to jakiś większych strat. Dzisiejsze komunikaty adresowane są do różnych elektoratów PiS-u - do tych bardziej twardych, przemawia partia PiS, a do tych umiarkowanych mówi sam prezydent - wskazał dr Biskup.

Jak dodał, trzeba zauważyć, że prezydent i PiS potrzebują siebie wzajemnie w momencie wyborów. Przy tak dużym zaufaniu dla prezydenta w momencie wyborów parlamentarnych, które będą wcześniej, przyda się on PiS, ale później te role się odwrócą i w wyborach prezydenckich to poparcie PiS dla prezydenta będzie również niezwykle ważne do wejścia do drugiej tury i ewentualnie zdobycia kolejnej kadencji – powiedział dr Biskup.