Klejnocki do Mazurka: Polski nauczyciel jest - zazwyczaj - konserwatywnym nierobem

| Aktualizacja:

Z całym szacunkiem, ale prezydent nie jest on dla dziecka autorytetem. A gdyby tak namówić do tego Roberta Lewandowskiego? Ma licencjat, więc pewnie coś czytał. A jeśli dziecko nie ma takiego wzorca w domu, trzeba stworzyć go na zewnątrz - mówi pisarz Jarosław Klejnocki w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

wróć do artykułu
  • ~
    (2017-10-15 11:19)
    Moi prapradziadowie musieli czytać Antygonę, ja też byłem zmuszany, i moje wnuki też są. No tragedia jakaś. Każdy nuwoczesny wie, że czas to zastąpić olgą tłukarczyk...
  • ~kujawiak3
    (2017-10-15 11:18)
    Chyba na wlasnym przykladzie wymyślił Pan tą teorię,bo leń latwo rozpozna lenia.Pozdrawiam.
  • ~Podziwiam nauczycieli, którym jeszcze się chce
    (2017-10-15 05:31)
    pracować ze stadem ba ra nów w rodzaju tych, co się tutaj mądrzą i na złość nauczycielom nawet nie zdołali w podstawówce opanować podstaw języka ojczystego ani podstaw logicznego myślenia i umiejętności poprawnego formułowania swoich "myśli" w tym języku! Mam tu na myśli bełkotników w rodzaju ~karonskiego, ~Kiwaczka, ~nódydobódy, ~ucznia, ~mxm, ~Ppp, ~MaSki i ~Grega!
  • ~Mazurek - jak zwykle - przez staranny dobór
    (2017-10-15 05:18)
    krety nów, z którymi przeprowadza wywiady - usiłuje obronić swoją wydumaną tezę, że nie jest największym dur niem pod słońcem! - I być może nawet w tym wywiadzie mu się to w pewnym sensie udało! - Ale tylko w pewnym sensie (albo raczej bezsensie).
  • ~greg
    (2017-10-14 11:48)
    Polski nauczyciel jest kompletnym ignorantem w kazdej kwestii ,nie jest w stanie isc z duchem czasu.Nie chce sie tutaj rospisywac bo to temat rzeka, np;zakaz uzywania telefonow,podczas gdy sami na WF-ie bawia sie swoimi smartfonami ,uczniom zabraniaja z nich korzystac.Metody stosowane to ;nie miej swojego zdania (zabija kreatywnosc),badz posluszny wobec nauczycieli,itp. Taka metoda nauczania nie rozwija umyslu u dzieci tylko prowadzi do kompleksow,do wykonywania zadan a nie do myslenia jak zadanie wykonac
  • ~Ppp
    (2017-10-13 17:33)
    Myślę, że rozwiązaniem kwestii lektur jest likwidacja “kanonu lektur” i wprowadzenie “kanonu tematów do czytania”. Zamiast zmuszać dziecko do czytania “Krzyżaków” H. Sienkiewicza, choć zarchaizowany język może być dla niego za trudny – należy zlecić mu przeczytanie jakiejkolwiek książki o zakonach rycerskich. Celem nie byłoby przeczytanie konkretnej książki, lecz poznanie zjawiska, które jest opisane w rozmaitych książkach. Pozdrawiam.
  • ~emeryt 10
    (2017-10-13 11:14)
    Trzeba podziwiać nauczycieli,którym chce się pracować za 2,5 tys. zł miesięcznie. Córka jest polonistką z 15 letnim stażem. Pracuje codziennie od rana do wieczora. Po kilku godzinach codziennych lekcji dochodzą jej zajęcia wyrównawcze,praca z teatrzykiem szkolnym,spotkania z rodzicami, narady,szkolenia,pilnowanie dyskotek szkolnych. A potem w domu sprawdzanie klasówek,kartkówek,wypracowań,testów, zeszytów,itd. Do tego jeszcze trzeba napisać sprawozdania z wyników tych wszystkich klasówek i program naprawczy. To zajmuje kilka godzin dziennie po południu i po kilka godzin w weekendy. W weekendy też jeździ na dodatkowe doszkalanie pomimo tego, że ma 3 fakultety. Jako polonista nie ma wpływu na wybór lektur szkolnych. One są narzucane z góry przez ministerstwo. Z okazji święta życzę wszystkim nauczycielom dużo zdrowia,cierpliwości i więcej pieniędzy.
  • ~starsza
    (2017-10-13 08:01)
    I tu się nie zgodzę z szanownym panem. Mam dwoje dzieci i prawie 3 tys. książek w domu. Wszystkie te książki, na które czatowałam w bibliotece, moje dzieci miały w domu. Nie dam głowy, że syn jakąś przeczytał. Jest inżynierem, ma sporą wiedzę ogólną, a ja nie mam zielonego pojęcia skąd. Trochę może stąd, że sporo się w domu rozmawiało, od małego jeździł z nami z przyczepą po Europie i targaliśmy go po zabytkach. Natomiast córka ciągle czyta. Właśnie wczoraj skończyła czytać cegłę o Ludwiku i opowiadała mi, jaki to był chory itp. Mieszka za granicą, ma niezłą pracę i nie rozstaje się z urządzeniem do czytania książek. Natomiast jej 18 letni syn chyba w życiu nie przeczytał książki, ale ma dużą wiedzę, bo mama mu przekazuje i tak jak my, wozi go po świecie i pokazuje. W wieku 6 lat zwrócił uwagę przewodnikowi w Muzeum w Kairze, że czegoś nie powiedział o mumii. Sama byłam nauczycielką i uważam, że szkoła ma przekazać pewną, określoną wiedzę w ramach określonych przedmiotów, natomiast dziecko przede wszystkim wychowuje ojciec i matka. Nauczyciel wchodzi do danej klasy na dwie, trzy godziny w tygodniu, potem do następnej. On ma nauczyć, a wychowywać może swoją postawą, tym że nie krzyczy na uczniów, nie obraża, jest sprawiedliwy,wygląda przyzwoicie, imponuje wiedzą. Zawsze tłumaczyłam dzieciom, że ich zachowanie świadczy o ich rodzicach, czasami było oburzenie, ale dawali się przekonać i nigdy nie miałam problemów wychowawczych. A zarobki? Na zwróconą uwagę, ze mam salę nieprzygotowaną do pracy, pani od sprzątaczek próbowała mi wyjaśnić, że tamta mało zarabia. Powiedziałam jej, że moja sąsiadka jest sprzątaczką i zarabia dwa razy tyle, więc niech ta pani poszuka takiej samej pracy, ale jeśli pracuje tutaj, to nich wykonuje prace porządnie. Ja jestem świetnie wykształcona i moje zarobki mnie obrażają, ale czy to jest powód, żebym byle jak prowadziła lekcje, jeżeli podjęłam tę pracę świadomie?
  • ~mxm
    (2017-10-13 07:41)
    Wszystko to wina nauczycieli. Przeładowany program powstał n zamówienie nauczycieli. Przestarzałe podstawy również O lekturach z kanonu nauczyciele śnili nocami. Jak można pisać takie piardy?
  • ~hania
    (2017-10-13 07:18)
    kto to jest Klejnocki? Z tekstu wnioskuję że pisarz. Czyli pisze. Ale żeby być Pisarzem to ktoś mumsi to czytać. Czytam circa 30 książek w roku. Ale Klejnocki?
  • ~uczeń
    (2017-10-13 06:33)
    ...cenzor klinocki, co to za stwór????
  • ~W przypadku Mazurka - a jest to ciężki przypadek -
    (2017-10-13 04:01)
    zawsze się zastanawiam, jak można być takim dur niem, zeby przeprowadzać "wywiady" z jeszcze większymi dur niami?!
  • ~Czy ten Klejnocki to się przedtem nazywał
    (2017-10-13 03:56)
    STEINSZTAJN???
  • ~Jak zwykle w publikowanych przez Mazurka wywiadach
    (2017-10-13 02:04)
    trudno rozsądzić, kto z tych dwóch jest głupszy! Jednym słowem remis ze wskazaniem na Mazurka - bo on się przynajmniej nie wstydzi swego rodowego nazwiska!
  • ~Leszek18
    (2017-10-13 01:24)
    Pan Klejnocki chce byc orginalny,a jest zalostny.Z polskich nauczycieli mozemy byc dumni.Zaden nauczyciel w USA nie ma tylu obowiazkow co nauczycel w Polsce,nie mowiac o glodowych pensjach.Pan Klejnocki nie ma wiedzy jak pracuja nauczyciele.Coz niektorzy chca zaistniec opluwajac innych nie majac rzetelnej wiedzy.
  • ~nódydobódy
    (2017-10-13 00:04)
    A ja nie rozumiem, dlaczego nie można oceniać nauczycieli wg ich pracy , bo jaka jest praca tych "nauczycieli", jeśli 80 % ich uczniów nie zdaje matury ( znany mi wybitny przypadel "Lyceóm" w Kielcach). Wyobrażci esobie inzyniera budownictwa, którgeo *0 % budynków zawaliło sie po wybudowaniu, albo sędziego , którego wyroki w taki stopniu są uchylane w wyższych instancjach ( Yes, yes, yes - znam takiego sędziego, i nawet ostanio poszedł w górę, tal trzymacz Pablo !)
  • ~Kiwaczek
    (2017-10-13 00:01)
    Za 2200 do 2700 brutto to możecie sobie sami swoje bahory uczyć , za te pieniądze dzieci są przez kilka godzin pilnowane w szkole wielki szacun dla tych belfrów którzy maja ochotę czegoś nauczać dla porównania dodam ze w tej samej szkole Wozna zarabia około 1300 na rękę czyli 2000 brutto ....
  • ~Joanna
    (2017-10-12 21:33)
    bylam studentka Klejnockiego, to byl najgorszy wykladowca jakiego mialam w ciagu pieciu lat studow na UW
  • ~#
    (2017-10-12 21:03)
    Uczyć a NAUCZYĆ to diametralna różnica. Prawdą jest brak umiejętności nauczania przez wytłumaczenie. Nauczyciele wolą „odrobić” temat i zadać go do domu, a na następnej lekcji odpytać. Na przeszkodzie stoi nie tylko „nieróbstwo”, ale także wymuszane budżetami samorządów ilość uczniów w klasach — norma 30 osobób (+/-1). Faktem jest, że trudno w takim systemie podejmować indywidualną pracę z uczniem. Od 2012 roku nie wykorzystano szansy wynikającej z zapowiadanego niżu demograficznego dla stworzenia klas maksymalnie 15 osobowych. Rozwiązałoby to zarówno kwestię właściwego nauczania dzieci i zatrudnienia sporej ilości nauczycieli.
  • ~karonski
    (2017-10-12 20:50)
    ktos napisal, ze rocznie 300 000 "absolwentow" nic nie umiejacych wyprodukaowac swoimi rekami chce zasilic rynek pracy - zazwyczaj to absolwenci od nawijania makaronu na uszy. Klamstwo za wygodne zycie, komura, fura i loft - nic nie produkujac.....przeciez to chyba potencjalni zlodzieje ? prekariat jako nowy nic nie umiejacy proletariat ?

Może zainteresować Cię też: