Plusy i minusy rozkładają się stosunkowo równo - powiedział PAP Marcin Makowski podsumowując dwa lata od wygrania wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość. Po stronie atutów rządzącego ugrupowania publicysta wymienił realizację programów społecznych jak świadczenie 500 plus, Mieszkanie Plus, bezpłatne leki dla seniorów.

To są programy, które nie tylko dowartościowują pewne grupy społeczne, które do tej pory były marginalizowane, ale też pokazują, że mają one sens w wymiarze chociażby demograficznym - podkreślił Makowski.

Zwrócił też uwagę, że programy społeczne były krytykowane przez przeciwników politycznych w trakcie kampanii wyborczej. Mówiono, że to będzie tylko rozdawnictwo, które niczego za sobą nie pociągnie, a okazuje się, że nie tylko emancypuje to ludzi, umożliwia wyjazd na wakacje z dziećmi, ale też przyczynia się do wzrostu demograficznego - zauważył.

Powtórzył, że ogromnym plusem rządów PiS jest realizacja obietnic wyborczych, co - jak dodał - w polskiej polityce jest rzeczą niestety stosunkowo rzadką. Na czele tych obietnic należy wymienić powrót do niższego wieku emerytalnego. To jest coś, co stanowi dziś twardy trzon wsparcia dla PiS w sensie poparcie elektoratu, który jest stabilny i jest na poziomie 40 proc. Nawet na taką klasyczną zwyżkę w połowie kadencji każdego z rządów jest to rzeczą stosunkowo niespotykaną - zaznaczył publicysta.

W jego ocenie należy zwrócić uwagę, że jedną z najważniejszych rzeczy, która wyciąga do góry sondażowo Prawo i Sprawiedliwość na półmetku, jest otwarta walka z korupcją i z nadużyciami władzy. Jak tłumaczył, chodzi o tzw. dziką reprywatyzację. Tutaj ogromna zasługa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry i wiceministra Patryka Jakiego oraz wicepremiera Mateusza Morawieckiego, czyli walka z nadużyciami podatkowymi, walka z mafią VAT-owską - podkreślił.

Wśród dostrzegalnych na półmetku rządów PiS minusów publicysta wymienił pogłębienie podziału w debacie publicznej na dwie strony konfliktu, który brutalizuje język. Który pokazuje, że w pewnych aspektach, gdy powinniśmy myśleć kategoriami racji stanu, myśleć się tak nie da, bo jest konflikt polityczny i spór polityczny, i jemu się wszystko podporządkowuje - ocenił Makowski.

Według niego wiele rzeczy PiS, czy Zjednoczona Prawica, bo przecież tutaj mówimy o koalicji, mogłaby robić trochę wolniej. Mówi się, że na wojnie i w polityce trzeba umieć wybierać fronty, albo też umieć jeść małą łyżeczką, czyli dostosowywać skalę zmian i tego rewolucyjnego zapału, do możliwości - zauważył publicysta.

Według Makowskiego PiS często zapędza się w kozi róg. Tak było w przypadku reformy Trybunału Konstytucyjnego, która mogła być zrobiona trochę wolniej, bez całego tego konfliktu. Tak samo było w przypadku reformy wymiaru sprawiedliwości, której jeszcze nie mamy, a która gdyby od początku była przeprowadzana przy jakimś dialogu, chociażby częściowo z opozycją czy z ośrodkiem prezydenckim, to dzisiaj nie mielibyśmy tego całego zamieszania - wyjaśnił.

Warstwa społeczna i walka z korupcją to jest coś, co ciągnie Prawo i Sprawiedliwość na półmetku tych wyborów do góry, a to co może zaszkodzić, to kwestie takie, jak przeszarżowanie ze zbyt wieloma frontami - podkreślił Makowski.