Najpewniej po to, żeby pobaraszkować na czworakach, ryjąc nosem w ziemi, w poszukiwaniu żołędzi. Feralnego wieczoru myśliwy w towarzystwie kolegi, już po zmierzchu, z odległości 100 metrów odstrzelił chłopa Edwarda. Już po pierwszym strzale ten tylko fiknął nogami i nie było mu w głowie dalsze rycie pola z pszenicą. "Bo zachowywał się jak dzik" – konsekwentnie uzasadnia odstrzał chłopa myśliwy. Głogowski sąd, najpewniej czujący wstręt do dzików, a jeszcze większy do chłopów, którzy je naśladują, orzekł, że nie ma mowy o morderstwie. Choć darmowe polowanie również nie wchodziło w grę. Dlatego odstrzał chłopa wycenił następująco: 10 tys. zł grzywny, czyli bezpośredniej opłaty za odstrzał, kolejne 10 tys. zł dla żony zastrzelonego (najpewniej jako zadośćuczynienie za lata spędzone z chłopem udającym dzika) oraz 6 tys. zł dla sądu, który musiał stykać się z martwym dzikiem w postaci zwłok rolnika. W sumie koszt polowania wyniósł 26 tys. zł. Dla niepoznaki sąd dorzucił jeszcze myśliwemu rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Co oznacza, że kolejnego chłopa skazany będzie mógł sobie odstrzelić dopiero w sezonie łowieckim w 2021 r.

Na pierwszy rzut oka fatalnie i drogo. Jednak takie pozory mogą bardzo mylić. Oczywiście w porównaniu z zastrzeleniem lisa czy jelenia myśliwy zdecydowanie przepłacił. Lecz co to za frajda strzelać do istot, które nawet nie mają własnej chałupy i pola, a poza tym trudno je pomylić z dzikiem. Co innego żubr. W tym przypadku odstrzelenie kolejnych rolników ze wsi Słoćwina wychodzi zdecydowanie taniej. Król Juan Carlos, kiedy kilkanaście lat temu przyjechał do Puszczy Boreckiej wykonać egzekucję na żubrze, musiał za to zapłacić całe 8 tys. euro. Co przy obecnym kursie daje ponad 33 tys. zł. Ciekawe, ile hiszpański monarcha gotów byłby wyłożyć za możliwość postrzelania do mieszkańców polskich wsi? Zwłaszcza gdyby wmówić mu, że są potomkami osadników z Katalonii. Notabene wedle portalu OKO.press obecnie, żeby zastrzelić żubra w Białowieży, a potem dostać do powieszenia sobie w domu skórę i głowę, należy wysupłać z portfela aż 36 tys. zł. Tu należy zauważyć, iż myśliwy Koła Łowieckiego "Cyranka" nie dostał od sądu pozwolenia na jakiekolwiek pamiątkowe trofeum z Edwarda. Żadnej głowy na ścianę, skóry do rozłożenia przy łóżku czy nawet marniutkiego skalpu. A przecież z tych atrakcji można wygenerować dodatkowy zysk, i to zdecydowanie większy iż z samego odstrzału.